u dentysty

Pan dentysta zrobił mi szkolenie jak mam myć, a jak mam nie myć zębów. Po czym dodał, że wszystko ma trwać 3 minuty…
Pomyślałam: Wow, trzy minuty sama w łazience… to chyba wtedy jak przekręcę zamek…

Postanowiłam dziś rano przed wyjściem na spacer sprawdzić, dlaczego moja torebka jest taka ciężka. Z satysfakcją mogę stwierdzić, że mieści się w niej całkiem sporo. Znalazłam w środku:
- klucze od domu
- piórnik
- luzem walające się chrupki
- luzem walający się sezam
- skórki (jak to się nazywa, takie z kolcami?) od kasztanów sztuk ze trzy
- pełne opakowanie kaszy manny
- paczkę spinek do włosów
- wodę toaletową (jakbym miała czas się nią psikać…)
- małą, żółtą konewkę (hmmm…)
- bilet do ogrodu botanicznego
- ulotkę Dzidziusia
- książka pt. Przyjęcie na Wsi
- małą butelka wody mineralnej
- paczkę chusteczek
- pusty już kubek niekapek
- dwie pary Piotrusiowych skarpetek
- próbkę kremu przeciw odparzeniom (nie moja)
- fiszki z idiomami angielskimi
- portfel
- małą latarkę
- rozmaryn
- przyprawę do ziemniaków…
Taka tam zwykła, mała torebka, a tyle w sobie kryje.