wyznanie

R.: A Ty mnie jeszcze kochasz?
ja: No pewnie!
R.: Ale mniej niż kiedyś! Ha! I mogę Ci to nawet udowodnić!
ja: Jak?
R.: Bo na twoim blogu nie jestem już R., tylko Rafał, a teraz Paweł jest P. Teraz jest Rafał i P. !!! Wysiudałaś mnie!

(…)

W sobotę pojechaliśmy do Leroy Merlin.
Kupiliśmy dwie doniczki, zieloną konewkę, nasionka rzeżuchy i nasionka na kiełki. Po powrocie przesadziłam dwa kwiatki do nowych mieszkanek, Rafał z P. zasiali rzeżuchę, a ja kiełki:)
I taką mi to wszystko radość sprawiło, że hej! Zwłaszcza ta konewka! Niedługo moje kwiatki umrą z nadmiaru wody;)

rano

budzimy się:) Dotykam brzucha, a on taki śmiesznie twardy:)
Pokazuje Rafałowi.
ja: To chyba macica się powiększa.
R.: A tam jest łożysko?
ja: No, wszystko tam jest.
R. A wcale, że nie, bo coli tam nie ma!

:)

śniadaniowo:)

R.: Jak patrzę na te Twoje kanapki to mi się scooby doo przypomina.
ja: Dlaczego?
R. Bo oni z tym drugim robili sobie takie wieeeeelki kanapki, a potem scooby ogonem kręcił, żeby sobie otworzyć bardziej buzię i żeby ta kanapka się zmieściła:)

kolejna wizyta

d.: No to zapraszam na usg…
ja: A mogę poprosić męża?
d.: Jasne.
ja: Tylko jest ich dwóch, tzn. nie mężów, ale dwóch…
d.: Ale to usg dopochwowe…
ja: To nic:)
Otwieram drzwi, wchodzi R. z Pawełkiem w kapeluszu:) (wygląda jak grzybek:))

R.: No i zobaczysz teraz co jest w brzuszku u mamy. Najprawdopodobniej siostrzyczka Twoja taka mała.
Lekarz ogląda, ogląda, po czym stwierdza…
d.: No córki to raczej z tego nie będzie:)