2 miesiące Pawełka:)

Dziś Pawełek skończył 2 miesiące:)
I jest coraz bardziej podoby do mnie:) Z nosa:) A z ust do Rafała ( niech mu będzie;))
Potrafi już:
- ślicznie się uśmiechnąć bezzębnym uśmiechem:)
- podnosić wysoko główkę gdy leży na brzuchu (potrafił to od początku, a teraz jest strasznym leniuszkiem i bardzo mu się nie chce…)
- spać na rękach:)
- krzyknąć gdy mu się nudzi (często po tym zasnąć)
 - usnąć sam w swoim łóżeczku po kąpieli (przy muzyce poważnej:))
- terroryzować:)
 - złapać już z nami kontakt wzrokowy
- czasami potrafi nie krzyczeć w chuście (ale tu to akurat nasza wina – bo wkładania go jeszcze dobrze nie opanowaliśmy)
- patrzeć na swoją karuzelę
- przesypiać 5 godzin bez przerwy w nocy:)

Fajny taki jest:)
I tak naprawdę, to nawet jeśli nic by nie umiał, to jest naszym największym skarbem:)

dzieciowo

Pewnego ranka:) w domu jest już Tosia i Jeremi oraz obudzony przez nich Adaś:)
My usypiamy Pawełka i gdy tylko wkładamy go do łóżeczka jest ryk…, bo na dole gwar, hałas, dzieci się biją, gonią i dokuczają Jeremiuszkowi.
W końcu się zdenerowowałam i schodzę na dół w piżamach!
Dzieciaki siedzą przed telewizorem… krzyczę do nich:
ja: Jak jeszcze raz rano będziecie tak  hałasować, to ty Tosiu nie dostaniesz żadnej czekoladki, a  Ciebie Adasiu zamknę w pokoju dziadka! I jestem na Was zła.
Adaś spokojnie się do mnie odwrócił i mówi:
A.: Tanalko, a dlaczego Ty jesteś taka zdenerwowana?
Odwróciłam się na pięcie i zupłnie rozbrojona poszłam sobie:)

I kolejna porcja Adasiowego słownika:
-na grad mówi gradki:)
- na cukierki michałki mówi ‚chałki’:) Np. „Daj mi chałki”:)
- zamiast ‚czary mary hokus pokus’ mówi ‚czary mary fokus fokus’:)

A dziś rano słyszę z pkoju obok:
Adaś do mamy: Zarazz wrócę! A ty nie idź na dół na żadną kawkę, herbatkę, ani inne piciu. Ja.. (w domyśle jasne) dobra?

albo:
Adaś bardzo chce posiadać swój własny telefon. Wszystkich zamęcza, żeby mu pożyczyli;) i  chodzi i mówi:
‚nikt nie chce pożyczyć mi swojego telefonu…’ W końcu wpadłna inny pomysł:
A.: Mamo, mamo…a czy możemy porozmawiać o tych telefonach?
D. Możemy.
A.: No to ty pierwsza…

Z kolei w sobotę biegali z Tosia po podwórku. Na podwórku jest drewniany domek, w którym jest pokoik, który można zamknąć na klucz.
Siedzimy wszyscy w domu. W pewnym momencie wpada Adaś:
A.: Szybko, szybko!!!! Tosia jest zamknęta, naprawdę!!!! Szybko!
Zerwałyśmy się szybko z Dorotką. Biegniemy! Słychać już Tosiowy płacz. Dorotka pyta Adasia:
D.: Adasiu, a dlaczego ją zamknąłęś?
A.: Ja niee… To Tosia sama!
Tylko ciekawe dlaczego klucz znajdował się od strony podwórka….?

No i jeszcze jedno. Babcia kupiła Pawełkowi ubranko do chrztu:) Mówię Adasiowi, że ubierzemy tak Pawełka i pójdziemy do Kościoła i ksiądz go tam ochrzci.
W niedzielę idziemy z R. do Kościoła. Pytam Adasia:
ja: Adaś idziesz z nami do Kościoła?
A.: Nieee… A założycie Pawełkowi ten strój????

:)

Cdn:)