:)

No i mamy kwiecień plecień, co przeplata…
raz ciepło, raz deszcz i wiatr:)

W tydzień temu w weekend pojechaliśmy we trójkę (no może w 2,5;)) do Drezna. Lubię bardzo:)
A wiosna w Dreźnie piękna:) Ludzie na rowerach, rolkach, wszystko kwitnie i pachnie…:)
Rozłożyliśmy się nad Łabą…
A Tamarka jak kaczuszka:)
Albo jak wielorybek:)
Albo jak małe słoniątko:)

30 tydzień:)
Wygodniej mi teraz jeździć na rowerku niż chodzić piechotą:)
Trzymam się dzielnie:)
A Paweł kopie, wierci się i dokazuje – zwłaszcza nocą, kiedy ja chcę spać:)

Raz mi się już przyśnił:) Śniło mi się, że najpierw przez brzuch zobaczyłam jego stópkę,
potem zaczął ze mnie wychodzić, aż wyszedł cały i w pieluszcze i z ząbkami siedział mi na brzuchu.
Ja się bardzo cieszyłam, ale jednoczesnie wiedziałam, że powinien jeszcze troszkę w brzuchu posiedzieć
i próbowalam go wcisnąć…, ale wtedy on już nie chciał wejść:)
Mądre to?

Poza tym sobie żyjemy i mamy się dobrze:)