pracowo

ja: No, JS już jakiś sympatyczniejszy jest!
Ala: No, też zauważyłam! Gadam z nim i się pytam, co ci jest, że taki miły jesteś?
Artur: Może jego żona okres ma?
ja: Raczej miała…
Po chwili, Artur: Co Monia tak patrzysz, żony też mają:)

:)

„Obaliłam” się wczoraj na rowerze:)
Dziś czuję się ledwo żywa. Łokieć mi napuchł, skóra się zdarła, szyja mnie boli i ramiona także…No i jeszcze uda:)
A tak dobrze było jeździć na rowerku:)

Teraz nie mogę się zabrać do roboty, a trochę do zrobienie jest…Taka wymiętolona potrzebuję wakacji…jeszcze jakieś dwa tygodnie:-)

12-13 czerwca 2010

Czasami wzruszenie jest tak wielkie…, że ciarki na rękach to nic…
 Najcudowniejsze uczucie, kiedy wzruszasz się patrząc na Czlowieka, który jest tak bardzo szczęśliwy spełniając się w swoim powołaniu.

Było pięknie!

Tosia

T.: A co jest we Wrocławiu?
ja: mmm…np. krasnoludki są?
T.: A takie małe, że mi wejdą na rączkę?

:)

ja: Tosiu, to jak nazywa się ten Twój narzeczony?
T.: Ja nie mam żadnego Kacpra!!!!

:)

z cyklu, że pomarudzić się trochę chce…

No dobra może przesadziłem
Może nie zaraz aż tak
Że dno, że wiary brak
Że niby co się dzieje ze mną
I może starczy bym się zdrzemnął

A jutro znajdę w sobie siłę
I wolę
Ubiorę się, ogolę
i spokojnie wrócę do przerwanej gry
I nawet znajdę w tym przyjemność

O Panie, wybacz mi, no wiem
Znowu czepiam się
Nawet nie chodzi mi o sens – jest czy nie
Ale w tym cała bida że go nie za bardzo widać