:)

Przypomniała mi się pewna opowieść.

 

Michał usypia Tosię. Jest już po bajce, Tosia się kręci,

nie może zasnąć, bo u sąsiadów impreza…i słychać muzykę.

Tosia przewraca się z jednego boku na drugi, wierci się, w

końcu ląduje na plecach, oczy jak 5 złotych i mówi do
siebie:

- Kur…, co za muzyka…?

 

 

Jest styczeń:) Raz jest zima, raz chlapa. Raz mam rękawiczki
a drugi raz je gubię.

Raz jest ciepło, a raz jest zimno. Ale najgorsze jest to, że
za każdym razem jak wychodzę, czy to z domu, czy z pracy, jest…CIEMNO!!!
Czuję się jak kret! Nie dość, że ślepa, to na dodatek chodzę po ciemku:)

W ogóle to nie mądre:)

 

A w sobotę (na 
firmowym wyjeździe integracyjnym – no ba;)) nauczyłam się jeździć na
snowboardzie:) W niedzielę dojechał Rafał i naukę kontynuowaliśmy już razem.
Skutek: generalnie boli mnie prawie wszystko. Ręce, nogi, brzuch…generalnie
nie jest lekko, ale z drugiej strony Się czuje, że Się żyje:) Snowboard jest
fajny i narty są fajne:) A co jest fajniejsze…tego jeszcze nie wiem:) Się
okaże:)

 

A tak na marginesie, to byle do wiosny;)

Pierwsza notka z cyklu z pracy:

Podchodzę do biurka i patrzę na telefon, ktoś do mnie
dzwonił.

Sprawdzam kto, a tam NM. Więc oddzwaniam.

Mówię: Cześć Norbert, dzwoniłeś do mnie

N: Ja, dzwoniłem do Ciebie?

J: No, dzwoniłeś…

N: Do Ciebie?

J: No tak mam tu napisane…

N: No nic Tamara… i się rozłącza.

Myślę sobie: Dziwne. Po czym NB się odzywa:

Kurcze Tamara, ja Cię miałeś zapisaną jako Leszek.

Ja: To ja z Tobą rozmawiałam przed chwilą???

NB: No, ze mną:)

Ja: No to Ty mnie miałeś zapisaną jako Leszek,  a ja Ciebie jako Norbert M.

 

I sobie pogadaliśmy:)

:)

:)
"Myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć:)"
Choć szczerze rzecz ujmując, to uwielbiam jak pada śnieg
 i nawet to, że tramwaje stoją w korkach (ukłon w stronę Madzia)
tego nie zmieni:) Nawet to, że na angielskim siedzę z kompletnie 
przemoczonymi nogami też nie!
Bo ładnie tak jest, bo można się zapatrzeć jak "zawirował świat".:)
Ot co!
12 dni nowego roku minęło. Generalnie życie się zmieniło...Ale w 
sumie to nawet nie od 1 stycznia, ale już wcześniej.
Studia za mną. Zaczęłam swoją pierwszą pracę. A z niecałe już pół
 roku wychodzę za mąż.
Rafał. 
Dobrze jest mieć pewność, że ktoś myśli, czuje i chce żyć tak jak TY. 
Że wśród tego zawirowania,"jest jeszcze kąt, 
jak twe ramiona otwarty" i że "zawsze można biec do ciebie, 
przeczekać burze, ostre wiatry".
I nie musisz niczego udawać i przylepiać na siłe uśmiechu na
 pysk, tylko ten uśmiech sam ci rośnie jak rogal...
:)
I ta pewność..., jak pies na plecach, z nogami do góry..
.i niczego się bać nie trzeba i niczego już się nie boję.

rano w kuchni…

jest ciemno, słyszę Arka z pokoju…
A: To Ty Tamara?
ja: No…
ja: Szkoda, że już nie studiujemy, co?
A: Daj spokój. Jakbyśmy byli na studiach, to nie poszedłbym dziś na zajęcia…
ja: No, ja też… To co nie idziemy do pracy?
A: Zaraz tam zadzwonię, że rezygnuję…:)

No tak, wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Ot co:)

:)

Przed Bożym Narodzeniem Tosia napisała list do Mikołaja.

Z listy dostała prawie wszystko. I komputer i hulajnogę… Gdy Mikołaj sobie poszedł, Tosia podjechała na hulajnodze do Mamy i mówi:
- „Szkoda, że jeszcze tego działa nie przyniósł”

:)