:)

To zdjęcie lubię bardzo:)  Zrobiłam je jakiś roku i odtąd kiedy je widzę nasuwa mi się na myśl, że „Kiedy Bóg zamyka drzwi to otwiera okno”.
Nie wiem dlaczego.
Albo, że „Nawet w kałuży odbija się Niebo”.
I kiedy żyje sie w takim zamęciku jak ostatnio ja…pomaga:)
Jeszcze tylko jakiś tydzień…

tytuł nie może byc pusty:)

No i we Wrocławiu zaczął się „gorąc”:)

Siedzi się na tym seminarium, książkę się czyta…a pot spływa…niby
tłusta oliwa;) Ech;)

Nie ma to jak pójść na zajęcia i dowiedzieć się, że projekt,
który miał się zrobić na za trzy tygodnie, ma się zrobić na za dwa… i że tak
naprawdę to jeszcze nie wiemy jak to zrobić i co zrobić i po co i  gdzie;)

Tak to jest jak się chce być ambitnym i zapisuje się na
więcej przedmiotów niż trza;) Niby człowiek uczy się na błędach…a tu przecież ostatni
już semestr:)

A Dziumdzi drugi tydzień już nie ma…Chyba przeprowadziła się
do Adiego, a tutaj trzyma rzeczy…Oczywiście schowała, albo zabrała ze sobą
grzałkę od czajnika i się cieszy:)

Cieszę się, że w ten „gorąc” Adiego tu nie ma…bo to mogłoby się
skończyś tra-gi-cznie:) I to  dla mnie:)

 

A wczoraj odebrałam telefon od Pauliny…:

„Halo, halo Tamaryn jestem magister”:)

Jakby to Kasia powiedziała „zaczęło się, tylko bez paniki”:)

A więc póki co z kubkiem zielonej herbaty zasiadam rysować
rysunki w matlabie:)

 

„Wiara to 24 godziny pytań na dobę i jedna minuta pewności”

Jan Twardowski

(…)

Szaleństwo!

Idziemy z Rafałem do tramwaju, ja z torbą i konFUterkiem w
środku:)

ja: wiesz…jakby mi teraz ktoś w tramwaju chciał zabrać
komputer, to bym mu chyba powiedziała „Poczekaj, poczekaj, tylko przegram pracę
na pendrive’a”:-)

Póki co więc, jak i u Iwonki, monotematycznie będzie:)

Się pisze pracę, bo się chce zostać magisterkiem.  Jak się zostanie magisterkiem, to się będzie
zarabiać duuuuuuużo pieniędzy. A jak się będzie zarabiać duuuuuuuużo pieniędzy
to będzie można robić dużo fajnych rzeczy i kupować sobie dużo…fajnych
książek:) Tak więc pisać trzeba! Czyż się nie opłaca? Kieruje mną czysta
implikacja:)