olkowo – herbatowo

Olek, stawiając herbatę:
- Słodzisz?
ja: nie…
O: Cytrynujesz?

:)

O: I wiesz co Tamaryn? Ja tak liczę w tamtym miesiącu swoje pieniądze, liczę…i kurcze myślę sobie:
„Jejku, Olek, jak Ty super w tym miesiącu gospodarujesz pieniędzmy…kurde 400 stówy do przodu….O co chodzi?”
I  wiesz, myślę już sobie co sobie kupię, gdzie pojadę, i w ogóle planuje co zrobię z tymi pieniędzmy…
…dopóki mi się nie przypomniało, że za akademik nie zapłaciłem…:)

Co zrobić?

Co zrobić, gdy po raz kolejny wracasz do akademika, jest godzina popołudniowa (12-17), a Twoja współlokatorka znowu śpi…a Ty znowu masz nieodpartą chęć zapalenia światła i włączenia radyjka…?
Hmmm?

sumując wszystko co nie zsumowane

Kasia pojawiła się w moim życiu jak byłam na pierwszym roku.
Taka wesoła i uśmiechnięta…a na ćwiczeniach z algebry wystraszyła się, kiedy ja
zupełnie obca, zaczęłam się do niej uśmiechać:) Taka była optymistyczna, że nie
sposób było się od niej tym optymizmem nie zarazić…

Później zamieszkałyśmy razem…(choć wcześniej Kasia zaklinała
się, że z żadnym matematykiem nigdy nie zamieszka).

Mieszkałyśmy razem 3 lata…nawet przeszło 3 lata…i szczerze,
to takiej współlokatorki można mi szczerze zazdrościć. Zawsze wiedziałam, że
mam szczęście do ludzi!

Z moim Katarzynem zawsze było wesoło…nawet wtedy kiedy było
smutno.

I wieczorem i rano i była gitara i były zupy grzybowe i
lornetki z wałków i rozlane wino pod Auchan i Gumisie na dobranoc, i robienie
sobie herbatek na zmianę, i Tamaryn na drzwiach i chowanie mi prześcieradła do
torby i wspólne alarmy w XX-latce i rozmowy o życiu i śmierci i „frajer ze
starym rowerem” też był. I urodziny Kasiowe, a nawet wspólne koncerty        SDM-u…

 

A teraz…

Katarzyn się wyprowadził…,a to prawie tak jakbyśmy się
rozwiodły…

Nastąpił podział majątku! Katarzyn zabrał toster…nawet
pomimo pewnej porankowej rozmowy:

Ja: Kasia…przypuśćmy, że toster jest naszym wspólnym
dzieckiem…Rozwodzimy się…i toster woli zostać ze mną, co wtedy?

Kasia: Hmm…Ale wiesz, to nie nasze dziecko, to dziecko
przybrane…

I tym sposobem toster wrócił do Kasiowego Adama:)

 

A w sobotę…wpada do pokoju dziewczyna…i mówi, że ona chce ze
mną zamieszkać, bo nie lubi swojej współlokatorki…I patrzy tak na mnie i pyta:„Jest
sobota, a Ty się uczysz???”

Myślę sobie „heeelooooł, nie wolno mi???”.

No, ale jednak się wprowadzi…

 

 I tym sposobem w
niedługim czasie zdradzę Katarzyna…

Ale zakładam długi, długi czas…zanim przekonam się do nowej
współlokatorki.

 

 

 

 

(czytając notkę któryś raz z rzędu zastanawiam się…

…. Czy ja kiedyś spoważnieję?)