„Gdy słowa już daremne,myśli daremne, a wyobraźni nie chce się już
wyobrażać, jeszcze tylko muzyka. Jeszcze tylko muzyka na ten świat, na to życie”

Wiesław Myśliwski
„Traktat o łuskaniu fasoli”

przewlekłe: niechcemisięuczyćstatystykimatematycznej

Zamiast otworzyć zeszyt – włączam telewizor.
Zamiast zacząć się uczyć tego badziewia- oglądam „Samo życie”…a potem „Barwy Szczęścia”. Myślę sobie…po serialu zacznę się uczyć…tak…i po serialu…gadam na gg z Iwonką…
Jak nie zaliczę tej statystyki matematycznej…to nie wolno mi będzie płakać i narzekać. Ot co…
Potrzebuje motywacji no…nawet mogę kupić;>

Koniec odwyku:)

Po miesiącu (a może i więcej) tzw. odwyku internetowego- oto jestem:) Nareszcie jestem:)

Dzieje się dużo:) Czas mija nieubłaganie…i szybciej i szybciej wciąż…no i przyszedł MAJ:) Nareszcie przyszedł:) Uwielbiam ten miesiąc! Zapach bzów i konwalii…, kwitnące kasztany, które kiedyś związane były ze stresem maturalnym…A teraz to co mi tam:) I wszystko takie zielone i piękne i tak cieplutko:)Ach maj…niech się nie kończy…”daj nam oddechu pełną garść, na chwilę Boże zwolnij czas…”. I nawet moje studia znów mi się podobają…oprócz statystyki matematycznej rzecz jasna…Bo żeby tego zacząć się uczyć…to nie wiem co musiałoby się wydarzyć… Zwyczajnie w świecie nie potrafię:) W czwartek na przykład…siedziałam 2, 5 godziny nad zeszytem i przed komputerem…nie kładłam się spać, bo cały czas miałam wrażenie, że ta ochota w końcu mnie najdzie…i tak czekałam czekałam…i nic!  KOMPLETNIE! Dupa zbita:)

No i co jeszcze?

Aha:-) Mam promotora swojej pracy magisterskiej:) Stwierdził, że jeszcze mamy dużo czasu…więc póki co wybieramy mi temat:)A przed mną jeszcze chyba ostatnia już ciężka sesja. Więc trzeba się w garść zabrać, zdać w końcu tą pierwszą część egzaminu magisterskiego, którą wciąż odwlekam jak tylko mogę…i będzie dobrze:-)

Tosia już duża:) Ostatnio przypadły mi 4 dni opieki nad Tosią:) I nawet jak już Michał po nią przychodził, to ona płakała…”nie, nie…idź do domu…” i dalej zostawała ze mną:-)

Kilkakrotnie pogniewała się na mnie, co skwitowała stwierdzeniem „obraziłam się na ciebie”, a potem mi powiedziała, żebym zdjęła okulary jak idziemy na spacerek, bo uwaga…”ludzie się będą bez ciebie śmiali”:) Widać, że łapie już gwarę tutejszą, w sensie, że chorzelską:)

W ogóle to duże już te dzieciaki nasze:) Tośka prawie  3, a Adaś 2 latka:) „Przysięgam wam, że mija czas….tururutu”:)

A we Wrocławiu też dwójka dzieci…niestety nie moja:) Ale mam plan, żeby je ukraść:)Zdarza się bowiem, że jestem z nimi sam na sam:) Jasiek i Franek się zwą:)
A co do Wrocławia…to piekny jest każdą pora roku, ale najpiękniejszy chyba wiosną:) O jak zielono z mojego akademikowego okna:)