studencko.

Siedzimy sobie w  standardowych pozycjach:
ja przy swoim komputerze, a przy Kasi – Arek:)
Rozmawiam na gg o koncercie:
Arek: Na jaki idziesz koncert?
ja: Arek!!!! Czytasz to co pisze na gg!!!!
Arek: Ale nie martw się, jakby to było coś intymnego, to udałbym, że nie widzę:)

Kasia leży na łóżku…ogląda telewizje…telewizor śnieży…
Pyta: Kto mi przytrzyma antenę???
Wstaje Arek i poprawia.
Kasia: Arek, a jak będzie trzeba, to bedziesz  trzymał?

Przez kuchnię przechodzi Agnieszka.
- Jeju, zróbicie mi coś, żebym zaczęła się uczyć.
Po pewnym czasie Rafał: „Jak byśmy wiedzieli co trzeba zrobić, to sobie byśmy to zrobli”

a bez tytułu tym razem

Mógłby mnie ktoś wysłuchać! Mógłby mnie ktoś wysłuchać?
Zapytać co mi jest, bo sama nie potrafie odpowiedzieć sobie na to pytanie…może pociągnięcie za język pomogłoby…?
A napewno pomogłyby lody czekoladowe:)
Taka nitozima – nitolato, nie działa na mnie dobrze….oj nie…;/
„Tak wciąż uparcie czekamy na wiosnę…”:)

:)

Arek: Ale jesteście moimi najlepszymi koleżankami…!
My (jedna przez drugą): Taaaaa, jasne….od kiedy niby?
Arek: Od kiedy nie mam innych:)

Niecierpię być naładowana elektrycznie!

   No i mamy nowy rok. I tyleeee w nim roboty, że chyba wolę poprzedni. Nie to, żebym zaczęła się już uczyć do masy kolokwiów i egzaminów, które mam w najbliższym czasie…no bo i po co? Przyjemniej jest się podenerwować, że się ze wszystkim nie zdąży, niż zacząć się powoli, a co za tym idzie porządnie przygotowywać i mieć spokojną głowę. Prawda?
   Postanowień noworocznych brak. No może tylko to, że nie będę przejmować się ludźmi, którzy mają mnie w dupie. Koniec nadskakiwania.Jakoś tak przestało mi zależeć? (jasne!) „Wylało sie na stół moralne salto, krótka histora ta z dominantą”.A niedługo  wieczorem znów coś we mnie pęknie i się rozpłaczę z tęsknoty za starymi, dobrymi czasami. Głupi Tamaryn. Oj głupi.
   Ależ miłe święta i rodzinne tego roku. Tośka, która wciąż powtarza „Potujesz Tamako?”, co w dosłownym tłumaczeniu znaczy tyle co: „Rozumiesz Tamarko?”, Adaś, który jak zahipnotyzowany biega po domu, popychając spacerówkę dla lalek Tosi, siostry, szwagrowie, ciocia i wujek, rodzice i ja:) I Pasterka. I nawet uszka robiłam pierwszy raz w życiu:) I ogień w kominku:) A w między czasie spotkania z tymi, z którymi bardzo chciałam się spotkać:) Z Iwonką i Ulcią przede wszystkim. Nic a nic te całe Stany Ulki nie zmianiły. Jaka świrnięta była, taka też została:) A Iwonka moja! Trzeba mówić coś więcej? Nie trzeba. I spotkanie klasowe też zorganizowane, nawet z dość imponującą frekwncją:)
:)

A teraz już czas zacząć motywować się do nauki. To nic, że na parpecie leży sobie stosik książek, które chcę przeczeczytać…to nieważne.
Ważne jest to, że potrzebna jest motywacja i musze ją znaleźć. Ot co!
Od jutra zacznę…zacznę się przygotowywać do … motywowania. Ale to dopiero jutro.