Tamaryn i jego przyjaciele;)

Wchodzi Madzia do akademika, jak zwykle nie zostawiając dokumentów na portierni…:) Tym razem jednak pani ją pogoniła i krzyczy: „Gdzie panie idzie, tak się nie robi?!” Madzia wiec wyciąga dokumenty i mówi, że to do pokoju 263, co urocza pani na portierni kwituje…nie ma takiego pokoju….! Madź wyjmuje komórkę i sprawdza numer mojego pokoju…
- No, ale to na pewno 263 – mówi
Pani dalej uparcie twierdzi, że takiego pokoju nie ma…
Madź jeszcze raz sprawdza – „Kredka 263”
Na co pani odpowiada: „To nie jest Kredka, to jest Ołówek:)”:)
Madź, wychodzi z Ołówka, wchodzi do Kredki i jak zwykle nie zostawiając dokumentów na portierni wchodzi na górę…:)

Kasia na drzwiach od naszego pokoju wywiesiła wydrukowaną mordkę małpy i podpisała…Tamaryn…co gorsza to naprawdę jest Tamaryn:) Nad swoim biurkiem wywiesiła drugą kartkę…tam jest zdjęcia małpki i zdjęcie moje i podpis: „Znajdź 1235795667000 szczegółów”:)
A ja kiedyś od mojej Oli dostałam maila takiej treści:

„Tamaryna wąsata, tamaryna cesarska (Saguinus imperator), ssak z rodziny pazurkowców, rzędu naczelnych. Występuje na niewielkim obszarze w lasach deszczowych nad Amazonką, w Brazylii, Boliwii i Peru.

Długość ciała 25 cm, ogona 35-42 cm, waga 300-400 g. Sierść szara z domieszką rdzawobrązowego koloru, ogon rudy. Głowa mała, charakterystyczne długie, białe wąsy. Żyje w grupach rodzinnych, prowadzi nadrzewny tryb życia, aktywna w dzień. Wszystkożerna (głównie owady, owoce, nektar). W Peru pod ochroną.

Chyba w ogóle nie pasujesz do tego opisu…. Może jesteś nowym, zupełnie nowym gatunkiem i może Cię ujawnimy…. wiec….zarobimy kupeeeee kasy….
kocham Cie”

A Tamaryn wygląda tak:O właśnie tak:) Prawda, że podobny?

:)

Kaś: Zobacz, zobacz, zobacz co sobie kupiłam:) (Pokazuje zielone karteczki samoprzylepne)
ja: łaaaaał
Kaś: Ale nie zabieraj mi, nie zabieraj mi proszę, ja wiem, że to jest zielone ale nie zabieraj mi…

:)

Bal matematyków

występują:
Matematyk 1 (Tuxedo w galowej koszuli i pod krawatem)
Matematyk 2(Jędrzej IV Śniady w galowej koszuli i pod krawatem)

(puste mieszkanie, Matematyk 1 i Matematyk 2 trzymają w rękach kieliszki z szampanem)

Matematyk 1:
Niech przestrzeń x będzie zbiorem liczb naturalnych!

Matematyk 2:
Niech będzie!

(stukają się kieliszkami, upija łyk)

(kurtyna)
(widzowie zrywają sie z miejsc z gromkimi owacjami)

o tym i o tamtym, czyli nieodparta pokusa bycia dobrym;)

Zaczął się i (od jakiegoś czasu trwa już) październik, a co za tym idzie studenci zjechali się do Wrocławia:) Zaczęły się studia, zaczęła się matematyka, ciągłe niewyspanie, dopijanie resztek Kasinej kawy, rozwiązywanie krzyżówek na wykładach i pełno wariatów w promieniu kilku metrów ode mnie:) Studencki standard:) Tamarynowy standard:)Życie:)
Życie…w tym roku w Kredce:) Już nie w XX-latce:) Precz z karaluchami.
Co do wariatów…
Olek mi tłumaczy, że czuje się jak …uwaga…”wykorzystana prostytutka”, twierdzi, że zakochał się „na zabój”, a następnego dnia…spotyka kolejną miłość swojego życia. I wiem jedno…nie ostatnią:) Potem zadaje mi masę trudnych pytań, w tym moje ulubione: „Tamaryn, kto Cię nauczył być taką etyczną?”, szczerze chce mi pożyczyć swój odkurzacz (w akademiku;)?) i rozdaje wejściówki na występ Boysów. ;) Ach ta nasza Olusia:)
Justyna, pani fizyk, która jak nas odwiedza, myli akademiki, denerwując przy tym pana portiera, który uparcie twierdzi, że nie ma takiego pokoju jak 263 i nie możliwe, że ja tam mogę mieszkać i zapewne obie jesteśmy pijane. Okazuje się, że Justyna zamiast być w Kredce jest w …XX-latce:)
Arek przychodzi do naszego pokoju ze swoim współlokatorem i głośno mówi: „No Piotrek, to jest ta sala telewizyjna i kafajka internetowa o których ci mówiłem”.
Moja ulubiona pani profesor opowiadając o seminarium mówi, że „będziemy pracować tak, że wszyscy będziemy mieli wypieki na twarzy”, a potem przydziela nam referat o interesującym tytule „W pogoni za ślimakiem”. :)
No i najważniejsze:) Założyłam swojego własnego fotobloga:)Zakładałam go prawie cały piątek, ale jest:)O proszę:

Mój fotoblog:)

JEST

Mówią, że modlimy się do głuchych obrazów
ślepnących świec
że dmuchamy jak dzieci w papierowe trąbki-
a On przecież jest
w małej hostii jak w iskierce ciepła
w mocnych ścianach nadziei.

Czeka z sercem jak z Wielkim Piątkiem
w tabernakulum umówionej alei-
w domkniętym milczeniu-

przychodzę tu nieraz jak pogryziony psiak
i o s t r o ż n i e, d o k ł a d n i e, p o k o l e i wyjmuję z łap
kolce lęku

ks. Jan Twardowski