;)

Korzystając z chwili (takiej, że mam pod ręką komputer,Tośka odrobinkę sama zajęła się sobą i mnie sie chcę)piszę:)
Pogoda się zepsuła…wieczorami leje co niesty nie wpływa na mnie dobrze…wręcz przeciwnie, mądre to?
W ogóle nie mądre:)
Czasem pod górkę, czasem z górki…ostatnio coraz częściej nawet z niż pod…i dobrze:)
Póki co nastawiam się na pielgrzymkę i to nie z byle kim:) No raczej;)
Matko…jaki slang gimnazjalny;) Daj spokój…
Odmóżdżam się na tych wakacjach…

P.S.Tośka właśnie mi weszła na stół…nie mówiąc już o głowie…;)

Ale mądre to?

No to jestem sobie u Pauliny…
Po przejechaniu ponad 60-ciu kilometrów na rowerze nie jestem wstanie napisać czegokolwiek konstruktywnego…
Siedzię teraz sobie taki raczek spieczony na buzi i łapkach, obolały cały…Nóg to chyba jeszcze kilka dni czuć nie będę…a w głowie do końca życia będe miała krzyki Pauliny: no dalej, dalej jedziemy…tam już nie ma żadnej górki…;)
Może Jej to kiedyś wybacze i jeszcze kiedyś przyjadę;)

Póki co…

„A w Krakowie na Brackiej pada deszcz…” turururur;)