moja matematyczna strona;)

Kilka niezrozumiałych dowcipów, a jeśli zrozumiałych, to wyłącznie dla studentów matematyki…i to też nie dla wszystkich;)

Przychodzi pan K. (gorsza połowa małżeństwa) na zajęcia i mówi: „Dziś będzie ciekawie”

Przychodzi Rafał na ćwiczenia i mówi: „Jestem przygotowany”:)

Przychodzi Radek na zajęcia i mówi: „Nie jestem przygotowany”.

Przychodzi prof. N. na pierwszy wykład w semestrze ze Wstrętu do matematyki i mówi: „W zeszłym roku wszyscy zdali”:)

Przychodzi Tamara do lepszej połowy małżeństwa i mówi: „Lubię modele stochastyczne”.

Przychodzi Marcin do Beaty i mówi: Ahaaaaaaaa”:)

Przychodzi Marcin na zajęcia i mówi: „Dziś nie mam pytań”:)

Przychodzi Tamara na egzamin i mówi: „Dostanę 5″:)

Przychodzi Tamara do Rafała i mówi: „Nie chcę tic-taca”:)

Przychodzi Tamara do Radka i mówi: „Nie chcę ciastek”;)

Oto co się dzieje z człowiekiem, kiedy słoneczko świeci, pachną bzy, a w perspektywie ma się …11 dni wolnego:)

(…)

bądź przy mnie blisko
bo tylko wtedy
nie jest mi zimno

chłód wieje z przestrzeni

kiedy myślę
jaka ona duża
i jaka ja

to mi trzeba
twoich dwóch ramion zamkniętych
dwóch promieni wszechświata

Halina Poświatowska

Matematyczny kryzys

Żaden z moich matematycznych znajomych nie potrafi mnie podnieść na duchu z powodu mojego matematycznego kryzysu.Katarzyn ino, ale Jemu równie głęboko matematyka dała się we znaki jak i mnie. I nie prawda, że kryzysu nie ma! Nie zbagatelizuje go od tak, słowami: „Przesadzasz, zawsze tak jest”, bo ja nie chcę, żeby tak było. „Ponieważ życie jest tylko jedno, Ty masz tylko jedną okazję robić to co chcesz” I ja chyba nie chcę, żeby to była matematyka….Czego chcę?
Rozmawiałam wczoraj z Martą, i muszę przyznać, że mi pomogła:)Przypomniała, że jak kiedyś byłyśmy w Pyrzycach, jedna pani matematyczka, powiedziała, żeby nie studiować matematyki, bo na studiach się jej nienawidzi…święta prawda;)
Czasem czuje się jak małe dziecko, które bardzo chce wsiąść na karuzele, a kiedy ta karuzela przyspiesza dziecko krzyczy: Ja nie chcę!!! Ja chyba też już nie…

Ckliwa baba jestem.

Nie potrafię zrozumieć pewnych spraw. Brakuje mi pewnych rozmów, pewnych ludzi, pewnych chwil. I choć wydaje mi się, że walczę o nie (czasem zbyt mocnymi nabojami)…to jestem na straconej pozycji. Postanowiłam spasować…Mateusz mi kiedyś powiedział: „to nie my wybieramy przyjaciół, ale to oni wybierają nas…”-jak zwykle miał racje. Filozof za dychę, który po raz kolejny trafił w sedno. Myślę czasem o pewnych sprawach, mam dość pewnych ludzi i pewnych wykładów. Potrzebuje pewnego odpoczynku, pewnego dystansu do pewnych spraw, odizolowania się od pewnych chorych sytuacji…bleeee. Mam dość!!!!!! „…zwariowanych poranków…”- chciałoby się powiedzieć. Brakuje mi chwil, kiedy wszystko było prostsze…brakuje mi ludzi, z którymi mogłam porozmawiać nie pół godzinki, ale godzinami.
Przykro mi, że nie mamy dla siebie już tylko czasu, co kiedyś. Jest w porządku, ale kiedy pomyślę sobie o tym jak było…to cisną mi się łzy do oczu. Nie chcę już udawać, że wszystko gra…, ale co robić, kiedy jednak owa „gra” jest najlepszym rozwiązaniem? Zacisnąć zęby. Nic mnie to nie obchodzi, tak, twarda jestem…tak, na podobieństwo twardych kamieni – jak u Poświatowskiej. Tak!!!. To opcja jedna z lepszych…najlepsza. Przybrać żółwią skorupę i nie otwierać, gdy ktoś zapuka. Nie oswajać, bo potem boli. Bądź twardy Tamarynku, chodź własnymi drogami i nie otwieraj, gdy ktoś będzie pukał do tej Twojej skorupy. Nie otwieraj…postaw wielki znak STOP, albo lepiej NIEUPOWAŻNIONYM WSTĘP WZBRONIONY. …Boże jaka ja jestem głupia i pusta w środku…jeśli Tamarynie naprawdę tak myślisz, to głupi jesteś. Przestań się nad sobą użalać, bo nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Bez sensu, tym co napisałam mogłabym sobie podetrzeć nie powiem co…bo brzydko nie mówię.
Może jakieś podsumowanie: może o baranku co mieszkał w klatce…, albo…o tym, że będę złą matką, bo kiedy moje dzieci założą rodziny, to ja tego nie przeżyję;) Nie, tym, co powinno stać się myślą przewodnią tej notki, tak myślę…, jest to, że ludzie przychodzą i odchodzą…a najważniejsze jest to, jaki ślad w Twoim sercu zostawią. Ckliwe? A niech i ckliwie będzie! Mam to gdzieś, bo ja ogólnie to ckliwa baba jestem:)
dshgkihrtgiserht
Dobrze, że mimo tego zgiełku, wiecznego pośpiechu, tysiąca ważnych spraw do załatwienia w ciągu jednego dnia…jestem jeszcze dla kogoś Niedźwiedziem, takim zwyczajnym, prostym, z wadami, które się toleruje, czasem wybacza, może odrobinę lubi…?
Tutaj nie potrzebna żadna skorupa, czasem czuję się tak bezpieczna, jak pies leżący na grzbiecie z nogami pod sam sufit. Tak bezpiecznie! I tak zostanie…Prawda?

to już było

„Gdyby Bóg miał portfel,

to nosiłby w nim Twoje zdjęcie.

Gdyby miał lodówkę, to też ono byłoby na niej.

On przysyła Ci kwiaty każdej wiosny

i wschód słońca każdego poranka.

Kiedy chcesz mówić on słucha;

a mówi do Ciebie nieustannie

choć Ty nie zawsze słuchasz.

Mógłby mieszkać gdziekolwiek, w całym wszechświecie,

a wybrał Twoje serce.

Nie widzisz jeszcze?!?

Zrozum to: ON ZA TOBĄ SZALEJE!!!”