ukradzione od Iwonki…

„A dookoła wszyscy inni pili i tańczyli, i krzyczeli, a ja siedziałem przy barze. Siedziałem i nieśmiało, bardzo nieśmiało czekałem, że przyjdziesz niepo­strzeżenie, położysz mi rękę na ramieniu i powiesz „Edward”, tak jak nikt tego nie potrafi, bo Ty może nie wiesz nawet, że każde Twoje „Edward” zamykało mnie w Tobie najmiłośniej i nie pragnąłem już wcale wędrować, nigdzie i nigdy, tylko tak znikać w tobie miękko, łagodnie.”

zabawne

Napisałam na gg opis:
„Jesteś mostem…na ciemnością stoisz…”
po krótkiej chwili odzywa się kolega:
„Ten Twój opis, to chyba oda do Mostu Grunwaldzkiego? A ta ciemność, to nasz Instytut;)?

Potrzebuje sie do kogoś przytulić…!

Wieje wiatr…straszna plucha…zawierucha, leje deszcz…burza…ja po środku tego wszystkiego w zielonym kapturze na głowie,owinięta wełnianym, kolorowym szalikiem po czubek nosa…Dokoła mnie ludzie, których widzę po raz pierwszy i ostatni w życiu. Mam wrażenie, że zaraz mnie porwie wiatr, odfrunę i nikt nawet tego nie zauważy. Czasem naprawdę czuję się bardzo samotna w tym Wrocławiu…;(

ble ble ble

Dzień dobry. Zmęczona jestem…(ziewnięcie numer 5 tego dnia).
Tak naprawdę nie dlatego, że mam tyle ile mam kół w tygodniu, że muszę się uczyć…tak naprawdę to jestem zmęczona tą
wielką bieganiną za tym wszystkim. Trzeba się wszędzie spieszyć, za czymś gonić, do czegoś dążyć, mieć w życiu wielkie cele, wielkie ambicje…
Powinnam chyba podziwiać ludzi, dla których studia są wszystkim. Dla mnie niestety (a może i stety?) nie są wszystkim.
Minimalista=żeby tylko zaliczyć.
I tak naprawdę nie chodzi mi o to, żeby nie mieć dwój w indeksie,nie mieć poprawek…tak naprawdę chodzi mi o to, żeby nie mieć tych poprawek tylko po to, żeby jak najszybciej pojechać do domu. Ot co…Tak nie postępuje ambitny student…Ale szczerze…dobrze mi z tym:)

z cyklu:dziwne

ja:Kasia, co to jest?
Kasia:Skrzydełko wielbłąda…
ja (dziwne spojrzenie numer pięć)…
Kasia: Aleś Ty gupia, przecież wielbłądy nie mają skrzydeł.

Kasia pozdrawia Iwonkę:)
:*

przegód kilka wróbla ćwirka, część któraś;)

Tak naprawdę, to mi się nie chce…;(, a natłok obowiązków do wykonania powoli (na początku tak było, teraz to już coraz szybciej) mnie przeraża.
A demobilizuje mnie moje ostatnie stwierdzenie: jest wiele rzeczy gorszych od niezdanego egzaminu i to jest prawda ostateczna;)
Buziak noworoczny dla wszystkich co tu jeszcze czasem zajrzą;)

(….)

Dzwoni telefon! Patrzę, a to jakiś numer, którego nie znam…hmm…myślę sobie…
- Kasia, ktoś do mnie dzwoni. Nie znam tego numeru.
Kaś: To pewnie o korepetycje chodzi.
Odbieram telefon…okazuje się, ze to pomyłka, pani pomyliła numer…żegnam się, na co Kasia reaguje:
- Mogłaś jej powiedzieć, że korepetycji udzielasz;)