po-kon-cer-to-wo

Dzień dobry:-)
Coś mi ostatnio moja wena odmawia posłuszeństwa, chowa się po kątach, ale w ramach porządków poróżniczkowych odnalazłam ją:-)
Jest;) Była w kłębkach kurzu, które walały się po naszym akademikowym pokoju…pewnie za niedługo znów się schowa…bo tak to już jest w naszym akademiku…sprzątamy jednego dnia…a już drugiego jest taki bałagan….jak przed sprzątaniem…Ciężkie jest życie z samymi burakami (ćwikłowymi, ewentualnie cukrowymi).
Hmm…Kasia mi tu wyje z łazienki…i się skupić nie mogę;)
Więc tak…
Rośnie mi mój „ząb mądrości”, co nie oznacza, że będę mądrzejsza;)
Jutro idziemy na koncert Starego Dobrego Małżeństwa i tak mi jakoś lekko.
A po trzecie…wiosna chyba już przyszła…:-) Jak cieplutko…Wszak mamy już koniec marca…
Potrzebuję trochę słońca, bo przygasłam podczas tej dłuuuugiej, mroźnej zimy;)
Przeprowadziłyśmy się z Katarzynem na siódme piętro. Na szóstym zaczęły się poważne remonty i nas perfidnie wywali z naszego przytulnego modułu…Plus całej tej sytuacji jest taki…już nie mamy pokoju z widokiem na „chłopów z budowy” i nie budzą nas o szóstej rano i nie widać już żurawi;)Teraz mieszkamy w apartamencie (z Olą i Ewą), z widokiem na Kredkę i Ołówek;) Fajnie wyglądają:-)
Chodzę na w-f, po którym zdycham i po którym moje kostki biedne puchną troszkę;) Znaczy nie puchną w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale puchną wewnętrznie:-)A co!

Dziś byłam z Madziem i Katarzynem na koncercie SDM-u:-) Cud miód i orzeszki…Suma sumarum…mam już trzeciego (łącznie z Madziem i Iwonkiem;)) wariata esdeemoweego;) Kasia właśnie siedzi przed komputerem i ogląda stronę małżeństwa…i planuje kolejne… koncerty….
„Ty….Tamaryn…przecież Zielona Góra jest niedaleko….ale nie…przecież to jutro…jutro nie zdążymy…,ale Warszawa…w Warszawie byśmy nocowali u Ciebie…, ale Ty wiesz, że w czerwcu jest koncert w Poznaniu…i ja na nim będę!!! Łaaa Brzeg…Brzeg jest tylko 15 kilometrów z Wrocławia…no może w sumie 50:-)”, albo…:
ja: „Kaś, a czemu Ty taka smutna jesteś?”
-„Bo ja bym chciała na jakiś jeszcze koncert i to już, zaraz;)”
Zupełnie jak mój Madź;)
La vie de Muminek n’est pas facile;-)
Ale koncert piękny…jedynie publika jakaś taka…zdrętwiała, czy co, ze zakończyło się tylko na dwóch bisach…Ale pięknie…pięknie…pięknie…Dawno tak się nie czułam…pięknie:-)
No, a najfajniejsze pokoncertowe było „złodziejstw plakatów”:-)Ale póki co, policja jeszcze nic nie wie:-)
W ogóle to ja obracam się wśród samych wariatów;-)
Ale dobrze mi z tym:-)
Dziękuję!
Jak to dobrze, że Was mam:-)

ukradłam od Madzia…ładne bardzo…

o tym że boli
tak mi pilno
wykrzyczeć
tak mi śpieszno
wypłakać
tak mi ciągle
nie tak

nie wiem
na którym zakręcie
pomyliłem drogi
nie wiem gdzie
teraz

nie dostrzegłem
ani jednej ręki
jednego palca
którego bym się chwycił
i szedł już
w słuszność

do Ciebie to mówię
któryś mnie wyjął z prochu
i puścił samopas

R.Sz