Zapiski biednego Tamarynka, przytłoczonego dzisiaj przez cały świat…

Studiowanie i obcowanie z samymi matematykami jest strasznie trudne:-) Efektem tego wszystkiego są obolałe ramiona, obolała głowa i obolała dusza;)
Nie wiem dlaczego ramiona, ale tak jakoś to wygląda.
Cały świat kręci się wokół analiz, algebr, różnego rodzaju wstępów i innych dziwnych rzeczy, o których to biedny Tamarynek ma nikłe, blade pojęcie. Cały świat kręci się wokół całek, macierzy, wielomianów i różnego rodzaju szeregów…a biedny Tamarynek najchętniej poszedłby na… lody czekoladowe i pohuśtał się na huśtawce…
Panowie zza okna dają o sobie wciąż znać…to znak, że jakieś inne, nie tylko matematyczne „życie”, płynie jeszcze w tym mieście…To dobrze…Może tak zostać budowlańcem?

z rana…

Nawet nie to żebym tego żałował
że trochę jesiennej szarugi
trochę więcej niż trochę miłości
poplątanej z obawą niekiedy
trochę psiego przyzwyczajenia
i jeszcze coś czego nie nazwę teraz
jest we mnie
ks. Janusz Malinowski

Otóż to:-)

3 października urodziła się Tosia:-)
Zaraz po urodzeniu, kiedy lekarze ją zmierzyli miała długość 55 cm, a ważyła 3690:-)
Nie wytrzymałam i jak bumerang wróciłam w piątek do domku, coby przyjrzeć się nowemu maleństwu. Śliczna jest:-) Ciężko się z nią narazie dogadać, ale można ją wziąć na ręcę…oczywiście trzeba uważać, żeby nic nie stało się z główką…
Śmieszna jest taka:-)
Kicha, gdy się ją przykrywa kołdrą, czasem ma czkawkę i jest taka kochana:-)
Będę najlepszą ciocią na świecie:-)

P.S. Iwonka zresztą też:-)

:-)

I znów mamy październik…
Miesiąc tak bardzo lubiany i oczekiwany przez wszystkich studentów…
Ach, ech i och…
Właśnie przed chwilą rodzice pojechali do naszego domku.
Już za nimi tęsknię.
Dopiero za miesiąc zobaczę moją „nową” i zarazem pierwszą siostrzenicę. Jeszcze się nie urodziła…ale to już chyba kwestia kilku dni…Olusia w szpitalu i dzisiaj słyszałam przez telefon jak bije serce Tosi. Jak dzwon.
Już niedługo…
A poza tym, to wszystko będzie dobrze…bo tak mi obiecał Michał:-)
:*

P.S. Iwonka…Ty też możesz być ciocią Tosi:-)

(…)

„kiedyś napiszę do ciebie list
opiszę w nim swój smutek
że jestem tak daleko
od kwiatów z łąk które obszedłem
za tobą
opiszę ci w nim motyle za którymi
chciałem zapomnieć
i te wszystkie źdźbła traw
na których odpoczywałem potem
rachując ptaki uciekające przed księżycem
a potem wspomnę jeszcze o nocy
bezsennej
bez ciebie
i może wtedy zrozumiesz
jak jesteś ode mnie daleko”