Nazywam się Tamaryn. Tamara już tu nie mieszka…zabłądziła, gdzieś się pogubiła w tym swoim świecie i teraz szuka swojej dróżki.
Jesteśmy podobni.
Mam oczy, ręce, nogi i całą tę resztę, która należy do niej, ale nie mam serca…Serce umarło…znudziło mu się mieszkanie z takim melancholijnym człowiekiem jak Tamara i ja jestem pusty…bez wnętrza…tak podobno łatwiej i bezboleśnie. Można tak żyć? Bez zbędnych wzruszeń i poruszeń serca?
Nie chce go mieć.
To najbardziej bolący narząd, jakim Pan Bóg obdarzył człowieka. Pomimo tego, że kocha – boli…Żadna atrakcja. Piszę więc petycję do Pana Boga o pozbawienie serca. Serce umiera…
Tak oto jestem. Tak oto zaczyna się moja historia…
Już nigdy nie będziemy płakac w nocy…
Pierwsze korzyści są natychmiastowe.
Dobranoc.
I dziękuję.
/Tamaryn