ok ok szpoko szpoko;)

„Nadeszła wiekopojmna chwila”:-)
Należy podsumować miesiąc lipiec;), który właśnie odchodzi do…yyy…reszty miesięcy, które już też minęły:-)
Ależ ja miałam dzisiaj piękny sen;) Ach, ech i och:-)
Mo, no…póki co muszę się spieszyć, bo zaraz Ola z MiFałem wrócą z Kościoła i trza będzie do Halinki wracać:-)
Piję SE wodę z kranu i objadam ich z wszystkich ciastek (czyt. KRAKERSÓW).
Bo krakersy, to są najlepsiejsze ciastka na świecie:-) Osobiście je preferuję;)Co za świeży, maślany smak…:-)
Łoj…Tamaryn zawsze myślał, że świeży sie piszę przez „rz”, a tu proszę komputer go poprawia…
Świerzop jest przez „rz”, ale do tej pory nie wiem, co to jest ten świerzop…Jasne, jasne…wiem, że jest bursztynowy….ale co to za paskudztwo, to nie wiem:-)
Tralalalalalallalalla:-)
„Może byś tak Damian wpadł popedałować”
Kończę z ta notką:-)
Miłego dnia dla wsjech:-)

P.S, Oby więcej takich lipców:-)

Lech Janerka „Rower”

Jadę na rowerze słuchaj do byle gdzie
Rower mam posłuchaj w taki różowy jazz
Może byś tak Damian wpadł popedałować
Ubierz się w obcisłe bo to warto mieć styl
I depniemy sobie ode wsi dode wsi
Może byś tak Damian wpadł popedałować

Flaga na maszt
Irak jest nasz
A rower jest wielce OK
Rower to jest świat

Dziki pies patoldy słuchaj nie gadaj że
Też tam jest a potrafi się wściec
Otóż rower nas ocala jak grom petroladę
Zup terroru Damian chyba mamy już dość
Deser się należy bo od wojny masz szok
Może byś tak Damian wpadł popedałować

Flaga na maszt
Irak jest nasz
A rower jest wielce OK
Rower to jest świat

Futu futu
Futu futu
Futu futu

Ja jestem spoko kolarz
I mam na imie Trish
A oto ludu wola
Cool na maxa full i ekstra
Z powodu karambola
Obsunął mi się strój
I nie wiem czemu wołam
Cool na maxa full i ekstra
Wołam…

Jadę na rowerze słuchaj do byle gdzie
Rower mam posłuchaj w taki różowy jazz
Może byś tak Damian wpadł popedałować
Ubierz się w obcisłe bo to warto mieć styl
I depniemy sobie ode wsi dode wsi
Może byś tak Damian wpadł popedałować

Flaga na maszt
Irak jest nasz
A rower jest wielce OK
Rower to jest świat

w biegu;)

Ale się żar z nieba leje…gorąco, a raczej duszno na tym świecie;) A w moim pokoju to wprost nie do wytrzymania…ale…w sumie to chyba od tego jest lato…żeby gorąco było! Koniec kropka:-)

(…)

„Tak, serce jest na pewno wymyślone, poza tym nie istnieje zupełnie. Serce jest tym, co kocha, a to, co kocha jest ulotne i jest wszędzie. Ergo może być tylko myślą, ciepłem w końcach palców, smugą wydychanego powietrza, przytłumioną barwą głosu, samym szeptem. I wszystkie bajki, które zaczynają się „dawno, dawno temu, pewnego dnia, był sobie albo była” – wszystkie – mówią o sercu. I panoszy się serce w bajkach, i rozpycha się serce łokciami, i jest serce mężne jak rycerz uśmiercający hydrę, i jest nieśmiertelne jak hydra, które w miejsce jednej odciętej głowy odrasta dziewięć żywych, i jest niezdobyte jak góra ze śliskiego szkła, i uległe jak oczy kochającej kobiety. I wreszcie jest serce prawdziwe jak słowo, w którym je zamknięto – więzień dożywotnie na samotność skazany i na nieważną śmierć”
Halina Poświatowska

(…)

Wakacje mijają spokojnie. Szybko, ale spokojnie. Tak jakoś po prostu z dnia na dzień. Wakacje pod gruszą.:-) W piątek zaczyna się pielgrzymka…moment na który czekałam cały rok…”kto był tam raz – nigdy nie żałował i na pewno wróci tam za rok…”Coś w tym takiego jest…zapewne w tym roku będzie inaczej niż zwykle, ale przecież nikt nie powiedział, że gorzej…Postanowiłam nie pytać Marty, co jej kiedyś koledzy naopowiadali o szczurach w stodołach:-) Może po pielgrzymce – na razie dam sobie z tym spokój.
Chciałabym, ażeby to były takie chwile, kiedy poukładam sobie wszystko w swojej małej główce. Może to być trudne, bo czasem trudno ruszyć „z miejsca”, ale do póki nie spróbuję – nie dowiem się. Jedno wiem, na pielgrzymce, mimo tych wszystkich dyskomfortów, człowiek odżywa. Staje się prawdziwszy i tę jego prawdę można zauważyć nawet pod kilogramami piachu. Wtedy wszystko wydaje się łatwiejsze, prostsze…i do zrobienia.
A właśnie…ostatnio przeczytałam gdzieś takie słowa: „Jeżeli coś jest nie do zrobienia, musi pojawić się ktoś, kto o tym nie wie – i zrobi to” Proste;)
Niedługo (we wrześniu) urodzi się mój siostrzeniec/siostrzenica* (* niepotrzebne skreślić). Głaszczę Olę po brzuchu, żeby mieć więcej szczęścia, a Ola jeszcze nie zadała mi myszy;) i mam nadzieję, że tego nie zrobi, bo tym samym zada myszy mamie;-) Ładnie jej. Ale tak sobie myślę – jak ona sobie z tym wszystkim poradzi…? Przecież to jest Ola…moja siostra! Która często płacze rzewnymi łzami, by zaraz potem zacząć się śmiać…(często też na odwrót). Ola, co jeszcze tak niedawno urwała głowę mojego żółtego misia…i mama musiała przyszywać… A teraz Ola będzie mamą…czy ten czas nie za szybko biegnie?
A może to tylko ja się nie zmieniam i nie zdaję sobie z tego sprawy…, albo po prostu nie zauważam? Jakby to pani M powiedziała – Dziwna sprawa;)
Robi się chyba późno…, a ja wcisnęłam jakiś klawisz, że mi literki się zjadają:-) Dobranoc więc i do następnego napisania!

Dzień dobry…

Jestem właśnie na grillu klasowym u kolegi. Fakt, że w domku brak internetu nie wpływa na mnie źle, ale mimo to, jednak czasem miło coś tu napisać i odwiedzić swą pocztę…czyli po prostu wcale nie jestem uzalezniona od internetu (co innego od coli).
Dostałam dziś bardzo miłego maila:-) Tak miłego, że aż śmiałam sie głośno do komputera. Przyjemnie bardzo…jak to dobrze, że Łukasz słucha SDM-u:-)
Fajnie mi w domku, odpoczywam i nabieram sił:-)
Dzisiejsze spotkanie klasowe bardzo udane…, nawet nie myślałam, że będzie tak fajnie. Przez rok bardzo sie pozmienialiśmy i wydaje mi sie, że jednak na lepsze…teraz każdy z nas potrafi spojrzeć na wszystko z dystansem.
Jak to dobrze, że byłam w tym liceum, że poznałam tych ludzi i mieszkam w Chorzelach.
Jakaś taka pozytywna energia mnie ogarnęła.
„Przecież wiesz, ze kocham, czytasz to w moich oczach…”- leci właśnie z głośnika Łukasza…