Ale czy warto?

Zwalić by można się z nóg
Co rusz,
Co krok.
Co noc,
To szloch
I rozpacz.

Ale czy warto?
Może nie warto?
Chyba nie warto…
Raczej nie warto.
Nie, nie – nie, nie warto.
Nie, nie – nie, nie warto.

Zginąć by można jak nic:
Do żył
Jest nóż.
Lub w dół
Na bruk
Z wysoka.

Ale czy warto?…

Jechać by można do miast
Lub w las,
Na błoń.
Na koń
I goń
Nieboskłon.

A!e czy warto?…

Edward Stachura

Się zatęskniło za nimi wszystkimi w jednej kupie…Już rok…

Rymy częstochowskie;)

Zacierek:-)Tomek, w klasowym środowisku Zacierkiem zwany,
Sympatyczny kolega, przyjacielski, a czasem cwany.
Niekiedy głupie pomysły ma w głowie,
I przez to z rowerem ląduje w rowie.
W IV klasie „człowiekiem z żelaza” nazwany.
Przeżył – przez samochód rozjechany.

Czapla
Kiedy kiedyś pudru brakowało,
Kiedy pudełko kremu gdzieś przepadało,
Milena zaraz jakieś wyjście wymyślała,
Coś odpowiedniego w katalogu Avon’u znajdowała.
Z Martynką w czwartej ławce siedziały,
Dobrze, że nie obie do Anglii wyjechały.

Dande
Daniel, to nasz blondyn farbowany,
Zwykle zalatany, uśmiechnięty, zakochany.
Komputer to jego drugi świat,
A matematyka – zupełnie jak kat.
Kiedy na wagary, ktoś krzyknął….”ZWIEWAMY”
Daniel nas podwoził samochodem swej mamy.

Huba
Damian, Huba – od nazwiska,
Siłą, zdrowiem w koło tryska.
Najmocniejszy chłopak w klasie,
Często ćwiczy na atlasie.
Sportowiec z Niego wspaniały,
I dusza towarzystwa – choć kiedyś był nieśmiały…

Kasia
Kaśka – od komórki uzależniona dziewczyna…,
Na każdej przerwie od razu sms-ować zaczyna.
Choć pecha ma sporego , na niego nie narzeka,
Bo wierzy, ze gdzieś i tak Książe z bajki na nią czeka.
Razem z Anią awanturę w Kropeczce miały…,
Ale pomimo wszystko maturę świetnie zdały.

Krawiec
Adam szybko samochodem jeździć lubi,
„Za trzecim razem zdałem na prawo jazdy” – tym się chlubi.
Wielki sportowiec, mięśnie często trenuje,
A nad swoją siłą czasami nie panuje.
Warzywami w Chorzelach handluje.
Jeśli potrzebujesz, pomoc swą zawsze zaoferuje…

Tyranek:-)
Tamara, to imię dość nietypowe, dla polskiej dziewczyny.
Dlatego, gdy ktoś je usłyszy, robi zdziwione miny.
Uwielbia słuchać SDM-u,
I nie wyobraża sobie kanapek bez dżemu.
Kto się Jej bardziej przyglądał, spostrzegł na jej nosie kilka piegów..
Komuś nawet wmówiła, że jest córką rosyjskich szpiegów….

Marta
W Boże Narodzenie się urodziła,
I już wtedy swa urodą wszystkich zachwyciła.
Teraz, choć parenaście lat jej przybyło,
W tej sprawie chyba nic się nie zmieniło.
Gdy nie ma oceny z maty, strasznie to przeżywa,
Mimo tego, że pod tablicą zawsze bój wygrywa.

Ewa
Ewka – marchewka …choć raczej nie, bo to blondynka…
A jak na blondynkę to w sumie mądra dziewczynka.
Choć włosy ma krótkie, fryzurę często zmienia.
Jest tak chuda, że nawet nie zostawia cienia.
Tańczyć lubi i machać pomponami.
Przy polonezie to ona dyrygowała nami.

Ania
Ania, to najbardziej pechowa dziewczyna na świecie,
Raz była w Kropeczce…co dalej było? Wszyscy to wiecie…
Na w – f- wie zaś, gdy za piłka się rzucała,
Nasza biedna Ania, rękę sobie złamała.
Ania, to jeszcze osoba nerwowa.
A jak na fizyce coś palnie, to pana…boli głowa.
Razem z Kasią, chłopaków wciąż podrywa,
A gdy w czymś zawini – to rąk nie umywa.

Snake
Rafał „najdłuższy” to nasz kolega,
Nie wiem na czym jego urok polega.
Na każdego z klasy patrzy z góry,
Jest super kumplem, choć wydaje się ponury.
Wiele przezwisk w szkole już miał,
Snake, Pętko, Długim też się zwał.

Borys
Nie mam pojęcia jak to się stało,
Chyba się kiedyś komuś coś poplątało.
Gdyż Mateusz, choć od wszystkich młodszy o rok,
Z naszą klasą, ku maturze rozpoczął swój krok.
Fryzurą swoją często nas zaskakuje,
A nauczycielom żartami zdrowie rujnuje.

Michaśka
Od kiedy Aneta z Wiolą się styka,
To je już za dwóch – a jest chuda, jak tyka.
Właścicielka Bartka – a coli nie postawi,
Swoimi wygłupami często ogół bawi.
Dobra istota, nie skrzywdzi nawet muchy,
Zawsze rozśmieszy, aż trzęsą się brzuchy…

Lodzia
Wysoka dziewucha – więc nazwisko nie pasuje.
„Mądra głowa” – chemiczne zagadki w mig rozwiązuje.
Bohaterka – gdy w „Dużej przerwie” sprzedawała,
Ani troszeczkę myszy się nie bała.
Gdy ktoś był zły, nie miał oceny z maty,
Lidka w sklepiku robiła nam herbaty.

Niszczak
Choć takie jak Lidka nosi nazwisko,
To wcale nie są spokrewnieni blisko.
Niszczak, bądź Mały – przezwisko jego brzmi.
I nie w nazwisku, lecz we wzroście przyczyna ta tkwi.
Razem z Zacierkiem po łazienkach się chowali,
A potem od dyrektora uwagi dostali.

Ostry
Łukasz, nasz kłamczuszek klasowy,
Lecz żarty są śmieszne – o innych nie ma mowy.
W siatkę jak zawodowiec gra,
A w domu pełno rybek w akwariach ma.
Jak już…to na stałe się zakochuje,
A potem na zapalenie mięśnia sercowego choruje.

Misiek
Jeden z najwyższych chłopów w całej klasie,
Dba o to, żeby odpowiednio przybrać na masie.
Z łatwością sztangę na klatę bierze,
I w siatkę i w kosza gra w równej mierze.
Misiek – nie ma innego przezwiska,
Zwykle humorem w około tryska.
Czasem, gdy sprawdzianu z czegoś przychodzi chwila.
Z Tomkiem i Damianem ze szkoły daje dyla.

Łysy
Jeden dla niego liczy się świat,
Bynajmniej nie jest to sfera dat…
Polonista z niego też raczej nie będzie…
Bo Andrzej widzi komputery wszędzie.
Pewna stara legenda głosi,
Że Andrzej Łysego przezwisko nosi.

Palumka
Czasami Popsujka ja nazywamy,
Lecz ona wie, że ją kochamy.
Martynka to taka dobra dziewucha,
Nic złego nie zrobi, nigdy nie kłamczucha.
Jedną ma cechę, która nigdy się nie zmieni,
Gdy odpowiada na lekcji, strasznie się czerwieni…
I choćby nie wiem jak bardzo się starała,
Jej buzia zawsze będzie czerwienią pałała.

Basia
Basia, o studiach historycznych marzy,
A jej nazwisko, nauczycielom z zupą się kojarzy.
Basia lubi czytać i na pewno wiecie,
Że Basia piecze ciasta najlepsze na świecie.
W domu – rodzice mówią do niej – Anetka,
A w szkole to Basia – kochana kobietka.

Mała
Wiola, jedyna w swoim rodzaju dziewczyna,
Jest zawsze…głodna, choć to nie jest jej wina.
Już na pierwszej przerwie bułkę wielką wyjmuje,
Adam się na nią gniewa, bo go nie częstuje.
Z postury niewielka, ale olbrzym duchem,
Lubi śpiewać, chwali się dobrym słuchem.

Sławuś vel Cycu
Imię serialowe, poetycki głos,
Oczy piwne i na żel włos.
Na wielu konkursach deklamuje wiersze,
I przy tym zawsze zajmuje miejsca pierwsze.
Bo gdy się odezwie, głosem swym zachwyca.
A od lata 4 nosi przezwisko Cyca.

Tomczak
Tomek, jeden z najchudszych chłopaków w klasie,
Lecz już niedługo, bo ćwiczy z Michałem na atlasie.
Jeśli masz problem ze swoim komputerem,
Tomek pomoże, bo jest w tym pionierem.
Założę się, że dobry matematyk z niego będzie,
Bo Tomek liczy wszystko, zawsze i wszędzie.

Isia
Ewelina – Isia się podpisywała,
I razem z Lidką w sklepiku myszy się nie bała.
Gdy byłeś głodny i przed nią uroniłeś łezkę,
Obawiać się nie musiałeś, bo sprzedała Ci na kreskę.
Gdy jest wesoła, cały dzień może wariować,
Lecz gdy coś na sercu leży…to i kości porachować.

Wicek
Edyta – dziewczyna do tańca i różańca,
Dobrze się uczy, wie kim był Maćko z Bogdańca.
Dziewczyna sportowiec – najlepsza w klasie,
Jeździ na zawody, wygrywa co da się.
Lew zodiakalny, w sierpniu urodzona,
A przez Milenę, Wickiem ochrzczona.

Witek
Wiertarka w jego ręku chodzi łagodnie,
A Rafał zawsze zachowuje się pogodnie.
W tenisie stołowym jest pierwszy w klasie,
Wszystkich wiekiem pobił, tylko nie Kasię.
Dziwne wypadki mu się przydarzają,
A przyjaciele na jego słowie, bardzo polegają.

Żokoś
Jeśli ktoś ma z matmą jakiekolwiek problemy,
Biegnie do Grześka, wszyscy to wiemy.
Matematyczne łamigłowki w mig rozwiązuje,
I przy tym chyba nigdy się nie denerwuje.
Chwilkę pomyśli zaraz już wie,
5 dostaje, czy chce tego czy nie…

„To już minęło, ten klimat ten luz…ci wspaniali ludzie…nie powrócą już…”

Zaufałem drodze

Zaufałem drodze
wąskiej
takiej na łep na szyję
z dziurami po kolana
takiej nie w porę jak w listopadzie spóźnione buraki
i wyszedłem na łąkę stała święta Agnieszka
- Nareszcie – powiedziała-
Martwiłam się już
że poszedłeś inaczej
prościej
po asfalcie
autostradą do nieba – z nagrodą od ministra
i że cię diabli wzięli
ks. Jan Twardowski

Poświatowska w Poświatowskiej…

„jeśli zechcesz odejść ode mnie
nie zapominaj o uśmiechu
możesz zapomnieć kapelusza
rękawiczek notesu z ważnymi adresami
czegokolwiek wreszcie – po co musiałbyś wrócić
wracając niespodzianie zabaczysz mnie we łzach i nie odejdziesz

jeśli zechcesz pozostać
nie zapominaj o uśmiechu
wolno Ci nie pamiętać daty moich urodzinani miejsca naszego pierwszego pocałunkiu
ani powodu naszej pierwszej sprzeczki
jeśli jednak chcesz zostać
nie czyń tego z westchnieniem
ale z uśmiechem

zostań

Gdybym nie poznała w życiu takich ludzi, jakich poznałam, nie byłabym takim człowiekiem jakim jestem…Ciekawa jestem, czy ktoś już wprowadził teorię, iż ludzie wpływają na zmiany, jakie mogą zajść w człowieku…Chociaż chyba na pewno. W końcu któryś mądry z filozofów powiedział, że ważne jest w życiu każdego, otoczenie w jakim wyrasta. Dom rodzinny kreuje nas na samym początku, potem wpadamy w gorsze lub lepsze towarzystwo i tak za sprawą rozmów, obcowania z ludźmi kształtują się nasze poglądy, nasze zachowania, można by napisać „kształtujemy się cali”.
Czasem się zastanawiam, czy umiałabym myśleć inaczej niż myślę, czy mogłabym zachowywać się inaczej, niż mam to zakodowane w swojej małej główce…, czy mogłyby mnie wzruszać inne rzeczy niż wzruszają, czy w innym życiu umiałabym kochać coś, co w chwili obecnej jest mi obojętne…, czy jeżeli moi znajomi byliby inni, to ja, jak plastelina uformowałabym się inaczej…?
Kiedyś, kiedy po Internecie krążyły maile, głoszące fakt, żebyśmy dziękowali przyjaciołom i rodzinie, bo to tylko i wyłącznie dzięki nim jesteśmy takimi ludźmi, jakimi jesteśmy, jeden z moich przyjaciół, wysłał taki list do naszego znajomego. W odpowiedzi dostał: „Dziękuję wam wszystkim, to dzięki wam, jestem tą osoba, jaką jestem…alkoholikiem, głupkiem, idiotą i debilem. Dobrze, że Was mam.” Cóż, w sumie czasem ważna jest umiejętność pogodzenia się z faktem, że nie jesteśmy nikim doskonałym…;) Czasem, nawet bardzo ważne…
Często trudno jest mi się pogodzić, że jestem przeciętna, że nie będę świetnym matematykiem, że jestem tylko szarym obywatelem, który umrze i przeminie niezauważony. Wtedy to uciekam w swój własny odrębny świat…Muzyka, poezja…Stachura, Poświatowska, Kraina Łagodności. W sumie to chyba to zwykle pomaga mi wyjść z dołka, w jaki wpadam przytłoczona światem. Mam tam najpełniejszy obraz samej siebie, troszkę przeze mnie wyidealizowany, ale dobrze mi w moim świecie…”czasem tu wiatr na trawie zagra bluesa…, tutaj trawy przychylne każdemu…tu tyle w radość uchodzących ścieżek…, tu mój zielony dom…i tutaj mój niebieski cyrkiel wyznaczył cienkie linie dróg, po których wodzi mnie na pokuszenie…”Czasem się łamię, czasem się kuszę na przysłowiowe „jabłko Adama”, a czasem tak bardzo chcę żyć pięknie, nie chcę niczego w swym krótkim życiu żałować i patrząc, jak wstaje słońce, cieszyć się z kolejnego dnia, niezależnie od tego, gdzie dane jest mi go spędzić. Taka jestem, i wydaje mi się, że to właśnie dzięki ludziom, którzy często wcale nie myślą zupełnie tak jak ja, a czasem twardo się ze mną nie zgadzają.

(…)

Śpiewać, cieszyć się majem….niektórzy to mogą…- rzekł sobie kiedyś Osiołek z Kubusia Puchatka:-) No dobrze, mamy maj…, ale jak dzisiaj rano wypełznęłam z łóżka do Kościoła, to myślałam, że zamarznę na śmierć;) Nic dziwnego, że potem musiałam jeszcze z godzinkę poleżeć w cieplutkim łóżeczku, pod cieplutką kołdrą…ale bez poduszki…bo przez poduszkę szyja mnie ostatnio boli… W sumie, to przecież mnie ostatnio wszystko boli:-) Ale chyba najbardziej to węzły chłonne. Ale już nie narzekam, bo nie wolno;)Co mi z tego narzekania? W sumie, to człowiek wyrzuca z siebie to wszystko, co mu siedzi gdzieś na dnie… i w sumie, to chyba nawet troszkę pomaga…ale kurde, czasem to tak aż głupio obarczać kogoś kolejnym swoim problemem. A przecież jak wiadomo, życie nie jest bezproblemowe…co to, to nie;)Ech…
Wrrr…już niedługo sesja…wrrrr….wcale nie bajki, bardzo bardzo nie bajki….wizja egzaminu z algebry przeraża mnie bardzo mocno…coraz mocniej z dnia na dzień. Ale co tam, „..będzie co ma być, już wiem, że stąd nie zwieję, poczekam i popatrzę, nie cofnę kijem Wisły…” (albo raczej Odry – przyp. autorki;)
No, a moje serducho wprost wyrywa się na samą myśl o sierpniowej pielgrzymce.
„Wiem, ze moje imię, jest dla Ciebie ważne…kochasz mnie po prostu jesteś moim skarbem…”

„Oni, zamiast Mózgów mają tylko szary puch, który przez pomyłkę został wdmuchnięty w ich głowy. Oni po prostu nie myślą…” Kłapouchy:-)

Jaki jest Bóg?

Krótko po narodzeniach braciszka, mała Sachi zaczęła prosić rodziców, by zostawili ją samą z noworodkiem. Zaniepokoili się, gdyż jak prawie wszystkie dzieci czteroletnie, mogła być zazdrosna i mogła uderzyć go, czy potrącić, dlatego powiedzieli „nie”.

Sachi jednak nie wykazywała oznak zazdrości. Była dla dziecka serdeczna, a jej prośby o pozostawienie samej z nim stawały się coraz bardziej naglace.

W końcu rodzice zgodzili się.

Uradowana Sachi poszła do pokoju dziecka, przymknęła drzwi, ale przez pozostawioną szparę zaciekawnieni rodzice mogli zobaczyć i usłyszeć, co się tam dzieje.

Zobaczyli małą Sachi, jak spokojnie doszł do braciszka, położyła się obok niego tak, że jej buzia znalazła się obok jego buzi i powiedziała:
- Dziecko, powiedz mi, jaki jest Bóg. Zaczynam Go zapominać.”