(…)

„Czasami świat jest naprawdę podły, nic sie nie udaje, a Ty czujesz się mały i stracony. Ale pamiętaj, że zawsze gdzieś wysoko w przestworzach świeci specjalnie dla Ciebie bardzo mała gwiazdeczka, która szepcza cichutko:

WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE

ech te studia;)

Melodia: „Moja i Twoja nadzieja” Hey
Słowa: Ania, Kasia, Tamara
„Spróbuj…nie nauczyć się…
A zobaczysz, że EN dopadnie Cie…
Czemu nie uczysz się…?
Przecież sesja już niedługo zacznie się…

Nic na prawdę, nic nie pomoże…
Jeśli ja, do koła się nie przyłoże…
Nic na prawdę nic nie pomoże…
Jeśli ja, kwantyfikatory źle ułożę…

Moja i Twoja MATEMATYKA…doprowadzi nas wszystkich do psychiatryka…”

(…)

Tylko osy mają tutaj banię…
Za to każdy ma krótką pamięć.
Gałązka, gdy jej staniesz na odcisk…
Prostuje się po przejściu nocy.

Tutaj strumyk gada do pstrągu…
Że coś winne są Panu Bogu.
Storczyk tutaj sterczy z ziemi…
A ziemia ma wiele kamieni.
Tutaj strumyk gada do pstrągu…
Że coś winne są Panu Bogu.
Storczyk tutaj sterczy z ziemi…
A ziemia ma wiele kamieni.

Ludzie, tu jest takie odludzie…
Że cud opiera się na cudzie…
Tutaj trzeba zagrać na trawie…
Gdy zapłonie kwiatem dziurawiec…
Tutaj dochodzi się do wniosku…
Że pewna epoka sie kończy…
A tam w dole komputery – już wykręcają nam numery…
Tutaj dochodzi sie do wniosku,
Że pewna epoka się kończy…
A tam w dole komputery – już wykręcają nam numery…

Tutaj dochodzi się do wniosku
Że człowiek coś w sobie skończył…że człowiek coś w sobie skończył….

Stare Dobre Małżeństwo

(…)

Tamaryn się boi. (Ostatnio, nie wiedzieć czemu, mówię o sobie w trzeciej osobie i to w rodzaju męskim;) – odzwyczaić się nie mogę;))Tak więc Tamaryn się boi. Na pytanie czego Tamaryn się boi…, można by odpowiedzieć, że różnych takich bzdur, które zaprzątają jego małą główeczkę…Małą, niedźwiedzią główeczkę:-)
Bzdurać bzdury;)
Problemować problemy;)
Potrzebować gumowego młotka, co by się uderzyć w swoją małą, niedźwiedzią główeczkę;)
A tak naprawdę, to wszystko jest w porządku:-) Siedzę sobie w piżamowych baranach, co je dostać od Marty na gwiazdkę;) Oj Tamarynie, ta kultura języka polskiego to Ci chyba nic nie pomaga w poprawnym zawładnięciem językiem polskim:-) Nic, a nic…
No i piję sobie wodę mineralną:-), no i mam problem:-)
A co nie można? Można:-)
A jak Tamaryn ma problem, to śpi:-)
Dobranoc.
Nie chrapać.

(…)

„Między nami dalekie morza, grające w muszlach…
Wypisane na korze wiersze i gusła…
(…)
Między nami zawstydzenie piekące pod powiekami…
Nie pozwól mi wrócić na ziemie, a tkliwość
dłoni Twoich niech chłodzi na czole uznanie…

…..Świtu się boję….”

Przygód kilka wróbla ćwirka;)

Dzień dobry. :-) Za dwa tygodnie jadę do domku:-) Wracam do domku:-) Hop – siup i już:-) Już się tak troszeczkę….tak tyci – tyci to stęskniłam:-)Ale czas tutaj to mi leci jak szalony i w ogóle mija z prędkością światła, co tak naprawdę, w gruncie rzeczy nie jest takie optymistyczne, bo to oznacza, że już niedługo kolejna, długo oczekiwana;) s e s j a. Ale ja się nie boję, bo Radek mi obiecał, że ją zdamy, więc tak będzie….Oj, czy aby na pewno?
Ostatnio dzieją się różne, śmieszne i dziwne rzeczy:-) Chociażby to, że poznałam wreszcie tak o, znaczy się tak naprawdę mojego kolegę from Internet, z którym to się matematyki do matury i do egzaminów przez Internet uczyłam;) Ostatnio znalazłam najdłuższego maila matematycznego, jakiego w życiu napisałam…fragmenty….

„Mamy tutaj w liczniku 1 – cosx…, zastępujemy to wszystko…sin^2(x/2)+cos^2(x/2) (stosujemy tu zamiast 1, jedynkę trygonometryczną, tyle, że nie mamy x, ale x/2) – (cos^2(x/2)-sin^2(x/2)) ( tutaj zastosowałam cosinus podwojonego kąta…ten wzór taki…, tylko, ze zamiast x mam x/2)
Dobra po redukcji i takich tam szmerach bajerach w liczniku mamy 2sin^2(x/2), natomiast w mianowniku nadal 3x^2.
Wyciągamy przed nawias 2/3 i mamy sin^2(x/2), podzielić na x^2.
Co z tym trzeba zrobić??? Wystarczy zrobić tak…:
2/3 przepisujemy i mnożymy przez w mianowniku sin(x/2), a w mianowniku x/2, wszystko to razem wzięte do kwadratu i pomnożone jeszcze przez 1/4.
Bo wiesz, w mianowniku mamy (x/2) do kwadratu, czyli będzie to x^2/4….czyli stąd ta 1/4…., że po wymnożeniu ładnie pięknie nadal będzie samo x^2.
No, ale to tak osiągnęliśmy (sinus (x/2) podzielić na x/2…to będzie zgodnie ze wzorem równe…1 i mamy jeszcze te 2/3 razy 1/4, czyli to wyjdzie 1/6… Co z tymi zadankami, które Ci wysłałam?????”

Śmiesznie wtedy było, ale i bardzo owocnie, przynajmniej dla mnie:-)
A Paweł okazał się naprawdę bardzo sympatyczny, tylko przez Niego nogi mnie później bolały:-)On by się przeze mnie spóźnił na koncert…, bo na naprawdę nie skojarzyłam, że ta ulica Wejherowska może być tak daleko;)

Poza tym, wybrałam się z moim Madziem do sklepu, celem zakupienie zielonych trampek. I były, stały na tej półce, pięknie, zielone, stały tak z gracją, ale…okazało się, że nie ma mojego numeru;), więc lipa jednym słowem:-)

Ostatnio, okazało się, że Kasia zna pana Herona, tego od wzoru na pole trójkąta;) Okazało się, kiedy krzyknęła:-) na wykładzie (akurat jak pan H. Pisał ten wzór na tablicy) „Aaaaaaaaa, go to znam;)” Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina;) Tyle tytułem wstępu;-)
W ogóle to Kasia, jest taki świr:-), bo mnie ostatnio Shrekiem przezywała, jak zobaczyła moje zielone skarpetki z palcami;)

O kurde, właśnie zaczynają mi moje piękne oczęta;) łzawić od słońca:-)
A co ja bym tu jeszcze chciała oznajmić światu, bo mam jak widzę taką szansę;)
No, że trzymam kciuki. Te maturalne:-) Wierzę, że wszystko będzie bajki, proszę mi się więc tu nikomu nie mazać;) Wierzę, że będzie bajki:-) Co ma nie być?

A teraz zespół Happysad śpiewa sobie piosenkę „Wrócimy tu jeszcze”:-) Taka śmieszna:-)
Zmykam na cały świat, bo trzeba Michała obudzić;)

….

Gryzie mnie coś od stóp do głów. Nie to, żebymi miała ich kilka, ale gryzie. Ponad to, chodzą mi po głowie różne, dziwaczne głupoty. To wszystko nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać…, że niby hop – siup i już…nie, nie, nie…No…
Bolą mnie różne dziwne rzeczy. Takie, które nie powinny, a jednak. Mam żal do siebie za różne dziwne słowa… i schodzi mi skóra z palców. Ponadto pękła mi struna i nie mogę w sklepie spotkać żadnych zielonym trampek, a bardzo bym chciała. Ponad to, to nie mam pieniędzy, żeby takowe kupić.
A dzisiaj byłam z Martą, Emilką i Radkiem w ZOO;) Odwiedziałam swoja rodzinkę (niekoniecznie małpy…), a teraz zastanawiam się, dokąd to jedzie tramwaj numer 12 i dlaczego w Galerii są takie dobre lody czekoladowe, a fontanna mnie ochlapała…Och tak…”życie idioty, to nie jest bułka z masłem…”