Tak już troszkę świątecznie:-)

Dzień dobry wieczór.
Mija właśnie kolejny dzień…:-) Już nie tupię nogami, choć wczoraj miałam na to wielką ochotę…cóż…po co? Żeby sąsiedzi krzyczeli? No, ale nic to:-)
A teraz…jeszcze tylko jakieś 33 godziny i wsiądę do pociągu…”daleko…do Zagubinowa”. NARESZCIE. Czymże jest te 9 godzin w podróży? Niczym…dokładnie rzecz biorąc – niczym:-)!
Myślę właśnie…, że w poniedziałek poczułam już magie świąt…nic mi się już nie chce:-) Ogarnęło mnie tzw. „nicnierobienie”, choć wcale nie powinno jeszcze…, no, ale cóż robić, kiedy takie jest życie i nawet pan profesor N. nie popsuje mi nastroju;) Ha!
I jeszcze tak sobie myślę…hmm…, że w zeszłym roku o tej porze:-), to my żyliśmy studniówką, próbną maturą…, planami na studia…a teraz cóż…:-), tylko szara rzeczywistość;) No, ale nie jest źle. Obiecałam sobie, że zaprzestanę narzekania;) Kiedyś trzeba:-)
Ostatnio wpadłam na genialny pomysł:-) Jeszcze z nikim się nie podzieliłam moim pomysłem…no, ale …:-) No, bo…jak mnie wyrzucą ze studiów…, to ten tego:-), zacznę malować;), żyrafy, kwiatki na rękach, myszy;), i różne takie fajne rzeczy…, tylko już odpłatnie… więc Marta, Emilka i Radek powinni docenić moje „malunki” na algebrze…;) Tak właśnie i tego trzymać się trzeba, jak rzep psiego ogona. No, ale tak serio serio, jak nas razem wyrzucą ze studiów…to idziemy na budownictwo.., co prawda Radek jeszcze się łamie…, ale cóż zrobi bez nas? Przecież się zanudzi, kto mu będzie dokuczał?…Ha! Tak właśnie:-) Ale dobrze, że oni są…bo gdyby nie oni, to te studia byłyby już wybitnie tylko matematyczne;), a tak to nawet artystycznie się rozwijamy;) Tylko, gdyby jeszcze nie śmieli się z mojego bereta…;( Dobrze:-)

A teraz znów sobie tak myślę…, że szybko minął ten rok. Jeszcze tylko Święta Bożego Narodzenia, Sylwester i zacznie się znów Nowy Rok. A ten był…jednym z piękniejszych:-) Tyle się stało dobrego, tyle rzeczy przeżyłam, że aż miło wspominać. Ech…:-)Życzyć by wypadało, ażeby ten Nowy Rok, był również taki „mój”, taki dobry, taki piękny:-)
A na Święta Bożego Narodzenia życzę wszystkim…pięknego zapachu choinki…, takiej dużej, jakie rozdawało dziś radio RMF-FM na Rynku…:-) wzięłabym taką wielką…tylko cóż? Za mała jestem…nie uradziłabym;)

„Żyj, z cały sił i uśmiechaj się do ludzi, bo nie jesteś sam…
Śpij, nocą śnij, niech zły sen Cię nigdy więcej nie obudzi, teraz śpij…
Niech dobry Bóg, zawsze Cię za rękę trzyma…kiedy ciemny wiatr…”
Wesołych Świąt:-)

„La petit prince…”

„Narysuj mi barnaka…
(…)
Więc narysowałem.
Przyglądał się z wielką uwagą i rzekł:
- Nie! Ten jest juz bardzo chory. Zrób mi innego.
Narysowałem.
Mój przyjaciel uśmiechnął się uprzejmie, z pobłażliwością:
- Nie widzisz? – To przecież nie jest baranek, to baran. Z rogami…
Więc znów naszkicowałem dla niego rysunek. Niestety zostal odrzucony jak poprzednie:
- Ten jest za stary. Chcę baranka, który jeszcze długo pożyje.
Wówczas straciłem do reszty cierpliwość. Nabazgrałem więc szkic. I rzuciłem:
- A to jest skrzynka. Twój upragniony baranek jest w środku.
Zdziwiłmem się bardzio, gdy twarz mego młodego cenzora rojasniła się na ten widok.
- Ależ wlaśnie o to mi chodziło! Powiedz mi – czy będę potrzebował dla niego dużo siana?
- Dlaczego?
- No, bo wiesz. Mam mało miejsca…
- Wystarczy z cała pewnością. Dałem Ci całkiem maluśkiego baranka.
Schylił głowę w stronę obrazka:
- No nie takiego znowu maluśkiego…Patrz! Usnął…”

(…)

„Nawet nie wiesz, jak malutka Ziemia i świat. Prawie tak malutki jak ty – jak ja. Kochanie Moje, tak długo Cię nie widziałam. Tak mi trzeba mówić do Ciebie. Pamiętasz? Tak mi trzeba twojej troski.”
Halina Poświatowska

:-)

Ależ to wszystko, takie niesamowite…No bo jak…jak można spotkać Tę akurat osobę w takim mieście jak Warszawa…Tę, której akurat potrzebujesz…,kiedy jest Ci źle i tylko jej obecność może coś zmienić…Kiedy akurat w danym momencie myślisz sobie…”co by było…gdyby…” i akurat ona się pojawia…Ależ to wszystko jest niesamowite…znów przez chwilę poczułam się tak bardzo bezpieczna, tak jak nigdy przedtem i przy nikim innym…, nic innego poza Nim nie istniało…,a jednocześnie było tak bardzo smutno, że za chwilę znów będę musiała „odejść”, że znów nie będzie blisko…to przykre uczucie…a w pociągu powrotnym jedne, jedyne słowa…”miłość cierpliwa jest…”

Zasypiam snem niedźwiedzia…

Ależ jestem zmęczona…chcę już do domku, bo tam odpocznę…za cały ten czas…Ale póki co, zostało jeszcze dni 13…już nie wiele, już malutko:-) Minimalnie…tak…
Muszę w końcu wybrać się do sklepów na zakupy przedświąteczne…należałoby w końcu:-)
A teraz siedzę sobie w piżamkach i tak myślę sobie, ze mam ochotę na frytki:-) Znów wróciła:-) A tymbardziej ochota na sen…
Ja od brzega…
Dobranoc:*

Prawo

Czy byłeś jak my głodny
opuszczony cierpiący
i cóż wiesz o nas
Boże Wszechmogący

jakie prawo masz sądzić
ze swych Wysokości
nas utytłanych w grzechu

rzeklibyśmy w Sądzie

(gdyby z Nieba nie zstąpił
nie łaknął w Krzyżową Noc
i ducha oddając
nie zwątpił
we własną Moc)

Józef Baran