…Wrocław…

Józef Baran
Ballada o rozstaniu

Pomiędzy nami pociąg
wyrasta jak spod ziemi
porywa oczy oczom
odrywa dłoń od dłoni
na samotne połowy
rozrywa zrośniętą całość

za szybą przestrzeń krwawi
i pustoszeje niebo
to nad polami łąkami
dopełnia się rozstanie
za lata za krajobrazy
zachodzą twoje twarze

i cóż że serce
chce wracać
pędzone wbrew sobie po torach
i że koła
koła bez przerwy wystukują
nasze ostatnie słowa

rozstanie to taka
mała śmierć
z której musimy się odrodzić
by zosobnieć
na nowo

Pielgrzymkowe klimaty:-)

12VIII086b.JPG

A na zdjęciu Paulina spod Częstochowy:-)- widać strasznie zmęczona…ale w oczach ogniki:-)
Dalej Wojtuś:-) Człowiek, bez którego pielgrzymka nie mogłaby istnieć…Na prawdę nie! Dobra dusza…

Dalej Łukasz, co to, stwierdził, że ja to chyba grigorij jestem:-)

Martusia:-) Brak mi słów:-) Nie trzeba mówić nic…

Brat co nam Cohena po polsku grał i śpiewał.

Brat fioletowy, co na zdjęciu ma żółta koszulkę:-) Co to wyszedł w Makowie na spacer i tak do Częstochowy zawędrował:-)

I chyba już więcej ludziów nie poznaję:-)

ogłoszenia…:-)

No i prawie zaczęła się jesień. Jesień, jesień, jesień. Lubię bardzo, zarówno tę taką prawdziwą polską jesień, jak i …tę szarą, deszczową i melancholijną. Zawinąć się wtedy w koc, przy kubku gorącej herbaty, albo kisielu „słodka chwila”:-) Tak właśnie:-)

Marta wczoraj stwierdziła, że sezon „colowo – chipsowy” kończy się…i że już nie prędko pójdzie do Zielonego Marketu…, bo wczoraj rozlałyśmy tam „napój święty”, a potem Marta wyszła z koszykiem. Łamaga:-)

Dochodzę do wniosku, że „WIELCY LUDZIE ŻYJĄ W BRUDZIE”:-)

Mama kazała mi się zacząć pakować…a mnie się tak bardzo nie chce….i to jak bardzo….ech życie, życie.

Tak…właśnie…

Uwielbiam gdy się uśmiecha. Gdy chodzi ze mną na Tymbarki, je lody. Gdy łapie ze rękę, kiedy przechodzę z nim przez jezdnię, gdy mówi: „Uważaj”, albo gdy przekazuje mi coś, co jest dla niego bardzo ważne. Uwielbiam gdy mnie słucha, jak nikt inny, pyta o coś, co mnie bardzo dręczy, przytula, kiedy jest coś nie tak, jak trzeba… Gdy gra na gitarze i się przy tym z godzinę nie odzywa, jakby cały świat obok nie istniał, gdy mówi „nico”, albo „ej…”. Kiedy tak ładnie patrzy, albo nawet robi mi na złość. Kiedy mówi, że jestem mała też lubię i kiedy sam otwiera Tymbarka, bo ja mogę się skaleczyć kapslem, albo kiedy czasem pisze: „Masz ochotę na moje towarzystwo?”….zupełnie jakby nie wiedział, że mam ją zawsze i o każdej porze. Lubię gdy chwilę się nie odzywa, a potem tak ładnie zaczyna…”Wiesz…”. Lubię, gdy stara się mnie zrozumieć wtedy, kiedy ja sama siebie zrozumieć nie mogę, i lubię też kiedy przychodząc otwiera książkę, którą akurat czytałam i pyta, czy fajna…, jakby moja opinia na jej temat była bardzo decydująca, czy warta jest przeczytania. Lubię, gdy czasem słucha jak czytam jakiś wiersz, a potem mówi, z czym mu się kojarzy i że jest bardzo ładny. Lubię, gdy stojąc w sklepie przed półką z Tymbarkami mówi: „wybieraj”, a potem sam bierze butelkę pierwszą z brzegu. Lubię, gdy ciągnie mnie czasem za rękę i mówi: „No chodź już…”, albo czasem żartuje…: „Nie zauważyłem, kiedy mi się zgubiłaś…”. Lubię, gdy mówi: „Nie bój się, przecież nie masz czego…”, zupełnie jakby nie wiedział, że ludzie też martwią się o swoje anioły…

(…)

16 dni do mojego wyjazdu…
Łapię się na tym, że…zaczynam zatrzymywać w swoim serduszku obrazy… Myślę sobie, że kiedy będzie zimno i błoto i deszcz…tam we Wrocławiu…pomyślę sobie o moich brzozach na podwórku, przy wietrze i na słońcu…
A kiedy będzie źle…, kiedy będzie bardzo źle…huśtawkę, Tymbarka…szkolny hol, spacery…Wszystko, co dobre kojarzy mi się z miejscami…ale tak naprawdę, to nie za miejscami się tęskni.., ale za ludźmi…już zaczynam i wieczorami nie umiem sobie z tym poradzić…

1 września…

Poszliśmy z kilkoma „ludziami” z klasy na początek roku szkolnego do naszej byłej szkółki kochanej:-)
Fajnie było i miło. Pani K. nawet powiedziała, że byliśmy najlepszą klasą od wielu, wielu lat w szkole i nauczyciele byli tacy mili:-) Ech…
A potem zrobiło mi się strasznie smutno…
„Czuję się dzisiaj znów nie najlepiej…”
Już nigdy nie będzie, jak kiedyś…