(….)

My z drugiej połowy XX wieku
rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów
Kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi
Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami
Silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami
Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce
umieramy z miłości
Małgorzata Hillar

(…)

Weszłam dziś do pokoju, a tam na kanapie leży…pomarańczowa…moja…chustka pielgrzymkowa:-)
Nie wiem dlaczego…i skąd się tu wzięła…ale „jakiś dobry człowiek” postanowił ją uprać…

Przypominam…że to już niedługo, a nogi same już teraz rwą się do „iścia”.

Jutro ostatni wtorek…

(…)

Jutro ostatni poniedziałek w mojej szkole…
Hm…przecież ja tak tych poniedziałków nie lubiłam…
Zaczyna się „wszystko ostatnie” i cały tydzień ostatni…

A przecież ja pamiętam jeszcze wszystko pierwsze…pierwszą matematykę, pierwszą historię, pierwszy rusek…A teraz…smutno…
„To już minęło, ten klimat, ten luz…Ci wspaniali ludzie, nie powrócą już”
Nie wiem dlaczego, ale ostatnio ciągle myślę tylko o tym…że koniec za pasem…a tak naprawdę…to do mnie jeszcze nie dotarło…, że kolejnego poniedziałku nie będzie, że to już koniec…w życiu na ziemi udział wzięli….

…jestem sobie…

Żyję sobie…chciałabym powiedzieć powolutku…no, ale nie…czas mija i wielkim krokami zbliża się oczekiwana od roku matura…
„Wehikuł czasu, to byłby cud…”
A ja coraz bardziej zdaję sobie sprawę z tego, że coraz mniej umiem i nie jest to wcale optymistyczna wizja…a wprost przeciwnie…:-)
Wybory, jakich mam niedługo dokonać, wydają się…straszliwie trudne…
Perspektywy policealne…pesymistyczne…
A i „wiary w następny zakręt drogi…” coraz mniej…
Ale póki co…jakoś sobie jestem:-) „Dzięki Ci Boże i za taki układ”.

Spojrzałam niedawno na zdjęcie… mała dziewczynka, z kręconymi włosami i krzywymi nóżkami…z przewieszoną na bok torebką…
Później „pstro w głowie” i szalone pomysły na życie…
Czemu ludzie tak bardzo się zmieniają…
Czemu ja nie potrafię się zmienić…,a uparcie trwając przy swoim…zmieniam się bardzo…
A ja trwam przy swoich marchewkach w ogródku…, gdy tymczasem reszta „używa życia”
Tak bardzo chciałabym się dowiedzieć…czy jestem dziwna…? A jeżeli jestem, to czy można z tym normalnie żyć…
Hmm…

Wiosna przyszła…na moich brzozach zielone liście…uwielbiam…
W poniedziałek zacznie się nowy, ostatni tydzień nauki w ZSP im. Wł. St. Reymonta w Chorzelach…w klasie IV a LO profil mat – inf…
I wszystko będzie ostatnie…aż do czasu, kiedy pani woźna w pewne piątkowe popołudnie zadzwoni ostatni raz szkolnym dzwonkiem…a wtedy my, po raz ostatni opuścimy mury szkoły, jako jej byli uczniowie…

I zacznie się nowe…

„Bo nowy dzień wstaje, bo nowy dzień wstaje … nowy dzień…”

„Wielkanocny pacierz”

Nie umiem być srebrnym aniołem –
ni gorejącym krzakiem –

Tyle Zmartwychwstań już przeszło –

a serce byle jakie.

Tyle procesji z dzwonami –

tyle alleluja -

a moja świętość dziurawa

na ćwiartce włoska się buja.

Wiatr gra mi na kościach mych psalmy -

jak na koślawej fujarce -

żeby choć papież spojrzał

na mnie – przez białe swe palce.

Żeby choć Matka Boska

przez chmur zabite wciąż deski –

uśmiech mi Swój zesłała

jak ptaszka we mgle niebieskiej.

I wiem, gdy łzę swoją trzymam

jak złoty kamyk z procy -

zrozumie mnie mały Baranek

z najcichszej Wielkiej Nocy.

Pyszczek położy na ręku -

sumienia wywróci podszewkę –

Serca mojego ocali

czerwoną chorągiewkę.

Ks. J. Twardowski

Wszystkiego najlepszego dla wszystkich…aby to, co najważniejsze, zawsze pozostało najważniejsze…

(…)

Oj coś się chyba przeziębiłam…brr…tak na wiosnę…hmmm:-) Dziwna sprawa:-)
Słucham sobie właśnie „Mszy wędrującego”…

„I jeżeli spontaniczna to rzecz i jeżeli oczywista to rzecz…i jeżeli naturalna to rzecz…”

i stwierdziłam, że cały dzień mnie dziś głowa boli…chyba od płaczu…wczoraj się sporo na różych filmach napłakałam…Już tak mam:-) Tak właśnie.
Dzisiaj…ciągle pada, mży, siąpi…brr…taka „pogoda pod psem”. Nic mi się nie chce robić…a chcieć mi się powinno, wszak niedługo mam maturę, a potem egzaminy…Same fajne rzeczy w perspektywie:-)

Przyszła dziś Wiola…:-) Nie miałyśmy co robić, więc napisałyśmy sms-a do Mateusza:-) takiej treści…”Jeżyki, herbatniki z orzechami laskowymi, karmelem, rodzynkami i chrupkami ryżowymi w czekoladzie mlecznej. Najlepiej spożyć przed końcem listopada 2004 roku. Konsumencki znak jakości”
Zastanawiałam sie co odpisze…, ale, że Mateusz inteligenta bestia, więc napisał: „Wódka czysta zwykła, zestawiona z najwyższej jakości spirytusów poddanych procesom wielokrotnej rektyfikacji według najlepszych tradycji” Cały Mateusz:-)
Cóż…a nam odbija:-)

Przypomniało mi się właśnie, jak spędziłam środową drogę do szkoły…jedząc serek ziarnisty z Piątnicy:-) Cały Radosław:-), a potem wracając ze szkoły, kupiłyśmy sobie z dziewczynami colę (precz z obietnicami:-)) i taki wielki placek drożdżowy (co tam, że najpierw się sprzeczałyśmy, czy to przypadkiem nie jest chleb…), usiadłyśy w parku…a ludzie na nas dziwnie patrzyli, szczególnie wtedy jak Aneta dzieliła placek:-)

Oczy mnie bolą i chyba pójdę spać…Dobranoc:-)

ANIOŁ

Mam tylko jedno skrzydło
To prawie tak jak anioł
A Ty masz skrzydło drugie
Rośnie u Twoich ramion

Gdy staniesz przy mnie blisko
I mocno mnie przytulisz
Bez trudu popłyniemy
Prosto w wysokie chmury

Szczęśliwe chwile to motyle
Miłość wieczna tęsknota
Szczęśliwe chwile to motyle
Miłość wieczna tęsknota

Zatrzymamy się w locie
Nad szczytem i urwiskiem
I będziemy nad Ziemią
Nieziemskim zjawiskiem

To będzie nasza pierwsza
Komunia bez końca
Przytul mnie tylko mocno
Lecimy do słońca

Maanam

Zapytana…odpowiadam…

JAKĄ KSIĄŻKE OBECNIE CZYTASZ?
”Tato” Williama Whortona
CO JEST NA TWOJEJ PODKŁADCE POD MYSZ?
Podkładkę pod mysz…ktoś mi ukradł…, nie będę wytykać palcami…
ULUBIONA GRA NA KARTCE
:-):-):-) Było tak w pierwszej klasie…ja z Michałem kontra Damian i Marta w kółko i krzyżyk na angielskim:-)
ULUBIONE CZASOPISMO:
”Cogito”
ULUBIONY ZAPACH:
Konwalia, bez, maciejka…jezioro… ech…i słoma na pielgrzymce:-)
ULUBIONE PIOSENKI I DŹWIĘKI:
raczej ulubione zespoły…Stare Dobre Małżeństwo, Raz Dwa Trzy (nie mylić z „Ich Troje”), Wolna Grupa Bukowina, potem Marek Grechuta i Myslovitz a dźwięki…
gitara, skrzypce…
JAKA JEST TWOJA PIERWSZA MYŚL, KIEDY RANO SIĘ BUDZISZ:
”Jeszcze tylko pięć minutek…”
ILE RAZY DZWONI TELEFON ZANIM GO ODBIERZESZ? :-) RAZ:-)
JAKIE IMIĘ DAŁ(A)BYŚ SWOJEJ CÓRCE?
Ida, Marysia, Zuzia:-), Kalina
ULUBIONA POTRAWA:
włoskie lody czekoladowe:-)
CZEKOLADA CZY WANILIA?
czekolada:-)
LUBISZ SZYBKO JEŹDZIĆ SAMOCHODEM?
Zacznijmy od tego, że ja nie lubię jeździć samochodem…
CZY ŚPISZ Z PLUSZOWYMI ZABAWKAMI?
Nio:-)
MÓGŁBYŚ SPOTKAĆ SIĘ Z JEDNĄ OSOBĄ (ŻYJĄCĄ LUB NIEŻYJĄCĄ), KTO
BY TO BYŁ:
hmm…chciałabym poznać swojego dziadka…
JAKI JEST TWÓJ ZNAK ZODIAKU?
jasne, że waga:-)
SZKLANKA JEST W POŁOWIE PEŁNA CZY PUSTA?
pełna:-) Optymiści wszak dłużej żyją:-)
ULUBIONE FILMY:
”Stowarzyszenie umarłych poetów”, „Piękny umysł” …”Miś”:-)
PRAWO – CZY LEWORĘCZNY?
prawo
TWOJA SZCZĘŚLIWA LICZBA
7
ULUBIONE SPORTY?
pływanie, rower, pływanie i jeszcze raz pływanie, a potem rower:-)
CO ROBISZ W WOLNYM CZASIE:
Jeżeli aktualnie taki mam…to zapewne go trwonię:-) A poza tym… piszę list:-), czytam książki, jem czekoladę, piję colę, leżę do góry brzuchem i słucham SDM-u:-) Podoba mi się ten pomysł…:-)