WOLNA GRUPA BUKOWINA

Zanim mi sen na oczy spłynie
Moje myśli szybują przez lufcik
Żeby cię ujrzeć w ową chwilę
Gdy włosy czeszesz przed lustrem

A kiedy zaśniesz w ciepłej pościeli
Zmęczone długim przelotem
Jak ptaki głowy w skrzydła wtulają
Patrząc na sen twój spokojny

Niech ci się przyśnią pory roku
Niech grają we śnie twoim i tańczą
Jesień prężąca liście do lotu
Lato w upale słonecznym

A jeśli zima, to w śniegu cała
Wiosna w miłków wiosennych łąkach
Śpij, moje myśli nad tobą czuwają
Na parapecie za oknem

***
Z DEDYKACJĄ DLA MAGDALENKI I JEJ NAUCZYCIELA OD GEOGRAFII ;-)

Ks. Jan Twardowski

Zaufałem drodze
wąskiej
takiej na łep na szyję
z dziurami po kolana
takiej nie w porę jak w listopadzie spóźnione buraki
i wyszedłem na łąkę stała święta Agnieszka
- Nareszcie – powiedziała
- Martwiłam się już
że poszedłeś inaczej
prościej
po asfalcie
autostradą do nieba – z nagrodą od ministra
i że cię diabli wzięli

terefere kuku:-)

Aczkolwiek notka miała być nie o tym, to… jednak, bedzie o tym, a nie o niczym innym:-)
Święta trwają…
Karp zjedzony…
Większa część ciasta…pochłonięta…pycha:-)
Nie zmieszczę się pewnie w sukienkę „studniówkową”, której aczkolwiek jeszcze nie mam…ale lubię pomartwić się na zapas:)
Myślę, że jestem i chyba tak też jest:-)
Ponadto byłam na Pasterce i „panie chórzystki” nie śpiewały, sławetnego już ALLELUJA, co bardzo mnie zasmuciło. Jednakże dostałam mapę Bieszczad ( druga już…ukłony w stronę Magdalenki:*)i już terez w Bieszczadach na pewno nie zabłądzimy:-)
Tak.
No, a teraz krótkie ogłoszenia parafialne:
Im notki są bardziej „dziwne”, tym bardziej coś mnie gryzie…ech…
Co mnie gryzie?:-)
Nie wiem…
Chyba adresat słów…:
„Narysuję dla Ciebie aniołka…”

Drugi „Bejdak”

Skąd przychodził kto go znał
Kto mu rękę podał kiedy
Nad rowem siadał wyjmował chleb
Serem przekładał i dzielił się z psem
Tyle wszystkiego co z sobą miał
Majster Bieda

Czapkę z głowy ściągał gdy
Wiatr gałęzie chylił drzewom
Śmiał się do słońca i śpiewał do gwiazd
Drogę bez końca co przed nim szła
Znał jak pięć palców jak szeląg zły
Majster Bieda

Nikt nie pytał skąd się wziął
Gdy do ognia się przysiadał
Wtulał się w krąg ciepła jak w kożuch
Znużony drogą wędrowiec boży
Zasypiał długo gapiąc się w noc
Majster Bieda

Aż nastąpił taki rok
Smutny rok jak widać trzeba
Nie przyszedł Bieda zieloną wiosną
Miejsce gdzie siadał zielskiem zarosło
I choć niejeden wytężał wzrok
Choć lato pustym gościńcem przeszło
Z rudymi liśćmi jesieni schedą
Wiatrem niesiony popłynął w przeszłość
Wiatrem niesiony popłynął w przeszłość
Wiatrem niesiony popłynął w przeszłość
Majster Bieda

WOLNA GRUPA BUKOWINA

„Magiczne chwile to są…”:-)

Jak piszę tę notkę to pada śnieg o tak: * * * * * * * * *:-)
Nareszcie!!!!, bo długo go nie było…aż w końcu jest:-)
Na dworze zmrok…choć drogi są oświetlone przez przystrojone choinki na podwórkach.
Kiedyś lubiłyśmy je z Martą liczyć, w II dzień świąt…a teraz…pewnie też lubimy…każda na swój sposób.
„Ślady Twoje zasypało, w śniegu dawno się zgubiły…”, ale się znajdą…tak czuję:-)
Wigilia w tym roku jakoś tak późno…, bo aż o 20…:-) Dorotka z Piotrkiem tak późno przyjadą…, ale i tak dobrze:-)
Prezenty prawie popakowane…
Jeden prezent szczególny:-)
Na rynku pan sprzedaje żywe choinki po 15 złotych, a mimo to u nas sztuczna…jak co roku…szkoda:-(
Ciekawe kto w tym roku pójdzie ze mną na Pasterkę? Może Dorotka i Piotrek? Ola pewnie położy się szybciej spać, żeby „owe jutro” szybciej przyszło…, bo w „owym jutrze” Michał ma przyjechać.:-) Może mama pójdzie…, chociaż pewnie będzie zmęczona…, najwyżej pójdę sama. Lubię Pasterkę:-) Nawet jak panie chórzystki śpiewają Alleluja na 17 głosów (jak nie więcej).:-) W zeszłym roku – pamiętam, jak wróciłyśmy z Dorotką z Pasterki, to zamiast się położyć, zjadłyśmy sobie coś konkretnego, bo przecież już po poście:)
Pójdziemy z tatą na spacer:-) i tata będzie mnie na sankach ciągnął…(choć już się zapiera, że wcale nie będzie…bo jestem „za stara”…ech…przecież kobietom wieku się nie wytyka…) Absolutnie…:-)
Mama piecze ciasta…ja domagam się szarlotki…:-)Uwielbiam szarlotkę…mniam…pycha:-)
„Coś tam o nas przez liście zaszeptało do cienia”- śpiewa Krzyś:-)
Choinka już ubrana…
Szkoda, że nie mogę powiedzieć…”taka pachnąca”:-)
Pamiętam, że jeszcze jak mieszkaliśmy w bloku, to moi sąsiedzi z góry, zawsze mieli żywą choinkę…i któregoś roku…kiedy tylko wychodzili z mieszkania pies im ową choinkę przewracał…Ja rozumiem…kot…ale pies…i to jeszcze jamnik? :-) Dodam, że jamnik miniaturka:-)
Moje psy w Wigilię zaczną mówić…koty też:-) Co roku mówią…, tylko, że nikt tego nie słyszy…jedni śpią, a inni znów na Pasterce. Dlatego, tego nie słyszymy:-) I tego trzymać się trzeba:-) „Rozmawiam z moim psem…choć do północy jeszcze parę godzin zostało, z okien płyną kolędy i całe miasto na biało…” – śpiewa…tak…Krzyś, bo któżby inny:-)
Jutro „w Małym Cichym Jezus znów się urodzi…i w góralskich kierpcach po śniegu sam będzie chodził…” i tego trzymać się trzeba…to magiczne chwile…no…a lampki jak co roku się psują…Ech…

***
Wszystkim którzy czytają mojego bloga życzę rodzinnych, pełnych ciepła świąt Bożego Narodzenia…a na rok 2004 … WIARY, NADZIEII i MIŁOŚCI.

(…)

Dzisiaj znów IV A opanowała sklepik…to chyba już ostatni raz, bo „nasze” dziewczyny podobno już nie będą sprzedawać…:-( Na jednej z półek sklepowych jest postawiony taki kartonik po coli, na którym widnieje napis: „IV a RZĄDZI!!!!”. Fakt, faktem … my tam przesiadujemy wszystkie przerwy:-)
No i tak sobie siedzieliśmy, gadamy o różnych „głupotach”… gdy nagle weszła Ewcia, popatrzyła na nas i powiedziała…: „Wiecie, jak Wy fajnie wyglądacie…wiecie, że za rok nas tu już nie będzie”…na co Michał jej odpowiedział: „Ewa, nie dołuj nas…”
Nie chcę, żeby cokolwiek się kończyło… ja jestem do tego nieprzygotowana…