Właśnie…

Dlaczego nie potrafię powiedzieć tego co myślę, tego co czuję…? Hm…
Dostałam maila od Madzi dziś…jakiś smutny taki…:(a dzień mój wybitnie esdeemowy:) List od Magdalenki dotarł rano (niech żyją poczty pracujące w sobotę) i znam już prawie całą kasetę na pamięć:) Dzięki Madziu za ten koncert:) Wszystko wspaniałe, nawet te „skrzypiące fotele na niektórych piosenkach…” ale ja fotelom wcale się nie dziwię:-) Absolutnie.
„Na pamięć jadę do ciebie… na pamięć majowego wieczoru…”

Pomyślałam sobie też dziś, że chciałabym, ażeby znalazł się kiedyś ktoś taki , kto zagrałby dla mnie „Czarnego bluesa…”, co prawda nie tak wpsaniale jak Krzyś…ale tylko dla mnie i wcale nie musiałabym go o to prosić…

„Chciałbym Cię narysować, wiosny delikatną kreską…”

No i znów piątek… W sumie to fajnie…, tylko, że pewnie zaraz się nie obejrzę nawet, a będzie poniedziałek…czyli ten dzień, którego zniesienie kosztuje mnie dużo…nawet bardzo …
Przeszłabym się gdzieś, ale już się ciemno robi, a samemu, to tak niebezpiecznie. Dziś pierwszy raz uczyliśmy się tańczyć poloneza, co oczywiście (jak przypuszczałam…- no coments…) popsuło mi humor. Ach…niektórzy ludzie to chyba nie mają za grosz wyczucia :-)
Słucham Krysia i humor powoli wraca… „W księżycowy wniknąć chłód, wejść w to srebro, na wskroś złote…w niezawiły śmierci cud i w zawiłą beztęsknotę…Był tam niegdyś czar i śmiech, tłumy bogów w snów obłędzie, było dwóch i było trzech, lecz żadnego już nie będzie. Został po nich rozpęd wzwyż i ta oddal bez przyczyny i ten złoty NADMIAR CISZY…”
Dobrze, że jest Krzyś, bo gdyby nie było Krzysia, to nie byłoby tak dobrze.
Dobrze, że jest…, choć nie wie pewnie, że to dobrze…
Dobrze, że są racuchy mamy, bo też humor poprawiają:)
Ech…
„Kocham za ciebie, kocham za Ciebie…” – śpiewa Krzyś:)

***
Lubię tego bloga, choć co prawda, nie piszę na nim wszystkiego tak wprost, to jednak stanowi coś dla mnie ważnego. Dobrze, że jest blog:)
***
Szkoda, że już jakby nie było pewnej osoby. Nigdy nie przypuszczałam, że może się coś takiego stać. Hm…:(

(…)

„Czuję się dzisiaj znów nie najlepiej, za oknem deszczyk jesienny mży …gdyby tak nagle uciec w nadprzestrzeń, obejrzeć jakiś nieziemski byt…”
- „Dotrzeć do nieba z numerem siedem..”
- „Przeżyć najskrytszych marzeń spełnienie…”
- „…mieszkanie i auto mieć…”
„A tu niestety…jesienny deszczyk mży jak zazwyczaj…z siódmego nieba spadają łzy”
I co tu więcej pisać?

„Bliscy i oddaleni”

Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają
i muszą się spotkać aby się ominąć
bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze
piszą do siebie listy gorące i zimne
rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało

są inni co się nawet po ciemku odnajdą
lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
byliby doskonali lecz wad im zabrakło

bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
niektórzy umierają-to znaczy już wiedzą
miłości się nie szuka jest albo jej nie ma
nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
są i tacy co się na zawsze kochają
i dopiero dlatego nie mogą być razem
jak bażanty co nigdy nie chodzą parami

można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
nasze drogi pocięte schodzą się spowrotem.

ks.Jan Twardowski

Wiersz…sercem pisany:-)

Gdybym wiedział
Poszedłbym do Ciebie
z bukietem polnych kwiatów
pamiętam lubisz takie
z pospolitym kocham
które więcej znaczy
z nieprzegadanym wierszem
żeby nie zanudzać
z milczącym Milczeniem
z…wszystkim innym
gdybym wiedział
że gdzieś jeszcze jesteś
dla mnie.

ks. Janusz Malinowski

Napisałabym tutaj dużo, ale nie wiem dokładnie jak opisać…to COŚ co mną ogarnęło…To COŚ, co powoduje, że gubię listy, znaczy wkładam je gdzieś, a potem nie wiem gdzie…, to COŚ co powoduje, że zasypiam późno… a właściwie to „COŚ” nie pozwala mi spać, a jak już usnę, to kiedy się budzę, to COŚ też się budzi i wszystko zaczyna się na nowo…To jest COŚ takiego…gwiazdy nade mną, głowa w chmurach, niebieskie migdały, cudne manowce…a pode mną…szara codzienność. Nade mną muzyka, która i tak gra, pomimo tego, że moje radio jest popsute…, to COŚ takiego…jakby serce mi się wyrwało, polatało same, wróciło na miejsce, ale po tym co zobaczyło i co poznało nie jest już takie same…I próbuje znów wylecieć, ale nie może…To coś zupełnie takiego „jakbym siedziała na chmurze…” Tylko co się stanie, jak spadnę…?

:-)

„I wszystko, przyjacielu, w niewidzialnych rękach Boga…”:) – rozlega się właśnie głos Krzysia z moich głośników…głos, który to jest najpiękniejszym głosem na świecie, a to co śpiewa jest takie … dziwne, że… może być tak normalne w świecie pełnym niespokoju:-)
Właśnie przeczytałam sms-a od Madzi, w którym mi napisała, że jutro jest koncert SDM-u we Wrocławiu:-) No, już widzę, jak się Madziu cieszysz…A ja cieszę się z Tobą, jak głupia:) Bo TO, może zrozumieć tylko osoba, która to czuje:)
A ja też idę na koncert:) Idę na koncert, idę na koncert, idę na KONCERT:-):-):-) Idę na koncert Starego Dobrego Małżeństwa już….7 grudnia:-) I już się normalnie doczekać nie mogę… I nie wiem sama, dlaczego mówię o tym tak spokojnie.. Ale taaaaaaaaaaaaaaak się cieszę:). O taaaaaaaaaaaaaaaaaak bardzo:-)
A poza tym jest fajnie, bo 4-7 grudnia będę w Warszawie na Wigilii TUL – owskiej:-) Czyli będą tam ludzie, którzy byli też w Pyrzycach:-) A wczoraj dostałam kartkę od Tomka z Pyrzyc z okazji urodzin:) (co tam ze spóźnione…na pewno szczere:-)) i Tomek też będzie i będzie Łukasz i dziewczyny z Pruszcza i Grześ z Milicza i pewnie Gosia:-) Oj doczekać się już nie mogę…I wszystko takie piękne, bo zaraz po Wigilii z Olą i Michałem idziemy na koncert:) „Gdyby koncert grać, ten na trąbki i skrzypce” ech…ach….ech…ach….
A dziś już piątek:-) i nareszcie upragniony weekend:) To jest tylko w tym wszystkim pocieszające…że to sobota i niedziela, bo mam tyle do zrobienia, że nie wiem od czego zacząć. Dziś jeszcze wywiadówka w szkole i ode mnie z rodziny idzie Ola:) Fajnie:-) A my tańczymy… :-) Będzie nieźle:-)
Jeszcze może pojedziemy dziś do Tomka do szpitala, bo dawno nikt u niego nie był. Ale już lepiej wszystko, tylko z tą ręką jeszcze są problemy…bo jest niewładna. Ale lekarze mówią, że wszystko minie. I tak dobrze, że to skończyło się tylko tak…brrrrr
No, a poza tym…:”…wszystko w niewidzialnych rękach Boga…”

Czas na kota:-)

4okrrfhhufc6lotusxjuh;fjekmrdedm mmmmmmmmgbvf xfdcsdhggbbb
- to wszystko, co chciał przekazać, siedzący na moich kolanach kot:-) Kacaper:-)

P.S. Kota mam nie tylko na kolanach, ale i w głowie:-)