:-)

We wtorek wyjeżdzam do Pyrzyc na ten obóz…:-) Ciekawe jak będzie? Wiem jedno, że zapowiada sie dłuuuuuuga i niebiezpieczna:-) podróż. No jak my sobie poradzimy z jedego krańca Polski na drugi dojechać, pociągami i autobusami:-) Czuję, że będzie fajnie…potem wracam do domu i nawet nie wiem, czy będę w domu nocowała…bo zaraz pielgrzymka…a potem wesele…:-)
Oj, życie, życie…

Skoro temat butów:-)

„Wlazł z butami w moje życie, myślałam…,że je zmieni na lepsze…
A on tylko wytarł je, zawiązał sznurówki i …poszedł dalej…
A ja? A ja mam nadzieję, że wróci, choćby wtedy, kiedy ponownie się ubrudzą…i zostanie…
Zgłupiałam?”

(…)

Oglądałam dziś zdjęcia z Konferencji:-) Przypomniało mi się, jak to fajnie było…Tylu fajnych ludzi, z którymi nadal utrzymuję kontakt. Takie spotkania zbliżają… Naprawdę. A najsmutniejsze jest to, że pomimo tego, że Konferencja dała nam tą możliwość spotkania się (pewnie inaczej byśmy się nigdy nie poznali), to teraz niewiadomo, czy jeszcze kiedykolwiek się spotkamy. (chociaż może spotkam się z Pauliną w Częstochowie…fajnie by było:-))
Pamiętam jak sobotniego wieczoru, kiedy cała reszta bawiła się przy karaoke, tzw. grupa medialna musiała oglądać filmy szkół biorących udział w Konferencji. I wtedy tak lepiej poznałam się z Maksem i Marcinem:-) Biedny Marcin tak był śpiący, że położył się na krzesełkach, a my z Maksem tak się z niego śmialiśmy…., bo on nawet nie wiedział, jaki film jego szkoła zrobiła. Czy się kiedykolwiek spotkamy jeszcze? Z Maksem straciłam kontakt, natomiast od Marcina często dostaje jakieś maile, bądź sms-y:-) Ostatnio wysłałam mu kartkę z wakacji, a on tak się ucieszył, bo napisał, że to naprawdę bardzo fajne, że jeszcze o sobie pamiętamy:-) A kartkę podpisałam jako córka rosyjskich szpiegów…Naprawdę Konferencja to coś wspaniałego, co przeżyć trzeba i nigdy do końca nie da się tego opowiedzieć:-)

Notka bez tytułu:-)

Notka bez tytułu, a po co nam tytuł:-) Znaczy się jakim nam? Jak mi:-) Słońce żółte co na niebie świeciło uderzyło mi dziś do głowy i jestem w niezwykle dobrym humorze:-) A co ma być zły, jak może być dobry:-) „Świeciło słońce, potem padał deszcz….” Śpiewam sobie piosenkę Starego Dobrego Małżeństwa, a piosenka ta jest akuratna do dzisiejszej pogody:-) Och jak bardzo chciałabym pojechać w Bieszczady…na wieczory ze Starym Dobrym…:-) Och jak bardzo…:-) Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak bardzo:-)
No, ale kiedyś pojadę:-) Może jak już zostanę studentką czegoś tam:-) to pojadę tam we wrześniuJ, bo wszak Bieszczady są najpiękniejsze we wrześniu…tak słyszałam, ale one i tak pewnie są piękne całym Bożym rokiem:-)
Nie wiem skąd ta moja fascynacja Bieszczadami:-) No, ale jest i już:-)
Poza tym, to nadal jestem trochę smutna…bo…zgubiłam swój krzyżyk…(oj…bez komentarza…)
A poza poza tym chce jeszcze powiedzieć, że niedługo jadę na obóz, choć mi się wcale nie chce…ale podobno jak się nie chce, to będzie fajnie…, znów z drugiej strony bardzo bardzo bardzo chcę iść na pielgrzymkę i już się doczekać nie mogę… a i tak będzie fajnie. No:-)!Jak to śpiewał Czesław Niemen…”…Dziwny jest ten świat”
Oj dziwny, dziwny, ale fajny:-) a co ma być zły:-)
Niedawno dostałam od Iwonki list:-) w kopercie była karteczka z napisem:
„Nie bój się chodzenia po morzu
nieudanego życia,
miłości nie dla Ciebie
czekania na nikogo (…)
Bo wszystko, co nas spotyka przychodzi spoza nas”
Ks. Jan Twardowski.
Słowa są piękne, i takie ja bym to ja powiedziała:-) „takie życiowe”:-) Co to jest miłość nie dla nas?

Wieczór spełnionych marzeń…?

„Może za bardzo chciałam zmienić Twój świat…” czyli Kasia Kowalska śpiewająca w tle, piękne gwieździste niebo i …spadająca gwiazda…wszystkie na raz pomyślałyśmy życzenie…której pierwszej się ono spełni??? Bo wszak nie ma wątpliwości, że się spełnią. Innej opcji nie ma…:-)

:-)

Byłam na kilka dni u cioci w Szczytnie z Martą razem, na Dniach i Nocach Szczytna:-)Fajnie, fajnie było:-) Zwłaszcza koncerty, z których wracałyśmy ledwo żywe, i szybko rzucałyśmy się na łóżko, żeby nóżki mogły nam odpocząć. Na drugim to byłyśmy razem z dziewczynami moimi:-) Wiolcią, Anetką i Martynką … z którymi to przeprowadzałyśmy obserwację:-) Mianowicie, Ci, którzy mają śliwkowe włosy, mnóstwo koralików na szyi, czarne, bądź, takie „wojskowe” ubrania to słuchają rocka:-) Natomiast Ci, w szerokich spodniach i zadużych bluzach to już pokolenie hip – hopu:-)
A my??? Zapytała w pewnym momencie Aneta.
A my jesteśmy uniwersalne:-) Takie było podsumowanie obserwacji:-)
Ale, ale…najbardziej to podobało mi się to, że obie te grupy, razem bawiły się w rytmach nawet nieswojej muzyki:-) Fajnie…ach te moje biedne sandałki:-)

(…)

Wszystko wokół się zmienia…
Czasem to nawet nie wiem, czy coś może być tak jak kiedyś…
No w zasadzie miało nie być (tak sobie założyłam…:-)…ale nastąpiła długa i poważna rozmowa, w trakcie której zaczęłam się śmiać…Nie potrafię się długo gniewać (i czasem nie wiem, czy to nie jest złe…zawsze pierwsza wyciągać rękę do zgody…). Zrozumiałam i chyba wybaczyłam. Co ma być to będzie:-)I trzeba być optymistą, że będzie dobrze:-)
Nadal tęsknię, ale to inna historia i opowiemy ją innym razem:-)