Historia pewnych aniołów…

0angelrose.gifSpotkały się kiedyś dwa anioły. Znaczy się jeden była anielicą, a drugi był aniołem. Fajne były to stworzenia, dobrze się im rozmawiało, dobrze wygłupiało, dobrze im było razem. Pewnego dnia anioł powiedziała, że jest on stróżem wielu ludzi, dlatego rzadko będzie przy swojej anielicy. Musi latać daleko, żeby dbać o innych, kierować ich na dobrą stronę i w ogóle. Zapytał, czy anielica się na to zgadza. „Tak” – brzmiała odpowiedź. I żyli sobie w przyjaźni, czerpiąc radość, z rozmów, kiedy w końcu dane im się było spotkać w niebie.
W końcu któregoś wieku…(bo anioły żyją bardzo długo), aniołek zapytał się anielicy, czy chciałaby z nim latać…, razem by kierowali ludzi na dobre ścieżki, stróżowali nad dziećmi. Kiedy anielica odpowiedziała, że musiałaby się trochę zastanowić, anioł powiedział: „Masz jeszcze sporo czasu…wiesz, ja Cię tylko zapytałam co byś mi odpowiedziała, jakbym Cię o to zapytał – więc teraz nie pytam, ale chcę znać odpowiedź” Smutno się zrobiło anielicy, że została tak dziwnie potraktowana…Długo nic nie mówiła, po czym anioł w końcu jej odparł: „ ja nie jestem teraz gotów na to wspólne latanie…muszę poczekać jak zagoją się stare rany…, wiesz, kiedyś spotkałem anioła, o którym myślałem, że jest mi przeznaczony, jednak nie był, a swoim zachowaniem podciął mi skrzydła…muszę poczekać, aż rany się zagoją i w końcu będę potrafił latać, jak niegdyś…
Anielica zrozumiała…znów spędzali czas na rozmowach w niebie, ale z czasem stawały się coraz krótsze…, aż w końcu stały się tylko historią… Wszystko to powodowało, że na skrzydełku anielicy pojawiały się drobne ranki, aż w końcu stały się one jedną wielką raną… Teraz ona – anielica, czeka, aż wszystko się zagoi…by móc znów latać…Czy każdy, komu podetnie się skrzydła, też musi odwdzięczyć się komuś tym samym???
Hmm…czy każdemu komu jest źle, musi powodować, że innym tez będzie źle.. Dziwne sprawa.

A takie sobie marzenia…

20.gifChciałabym zdjąć buty, iść na boso, podnieść głowę wysoko, w stronę nieba, i czuć na twarzy spadające krople deszczu…najlepiej w jakiś lipcowe popołudnie, na jakiejś łące pełnej maków, bławatków i wszelakich traw.
Chciałabym, mieć w ręku bukiet niezapominajek a drugą dłonią obejmować drugiego człowieka…kogoś bardzo bliskiego, bez którego nie będę potrafiła żyć…
Chciałabym mieć poczucie bezpieczeństwa, miłości, zrozumienia, świadomość, że niczego co zrobiłam w życiu zupełnie nie żałuję i nigdy nie będę żałować…, chciałabym, żeby te krople spływającego po mojej twarzy deszczu mieszały się ze łzami…szczęścia!!!

Takie jasne oczy masz…

Jak widać ponownie, zmieniałam wygląd swojego bloga. Myślę, że jednak przy tym zostanę trochę dłużej…J
Dziś wyszedł nowy numer Gadki WładkaJ, ale co my się nie na pracowaliśmy, żeby on wyszedł… Okazała się, że wczoraj z Martą źle coś posklejałyśmy, że zostały dwie puste kartki…więc my zdolne bestie, dziś w bibliotece raz dwa ( i do tego długopisem…) dopisaliśmy, że pusta kartka symbolizuje wkład uczniów w naszą gazetkę…J No, a gazetka ponownie rozeszła się jak świeże bułeczki na jednej przerwie…
Fajnie, fajnie (Iwonka, Ty się nie martw dla Ciebie mam numer – specjalnyJJJ)
Nie wiem dlaczego, ale w sprawie gazetki, bardzo mi zależy na opinii Mateusza. Nie wiem dlaczego… I on to dzisiaj stwierdził, że ja neguje wszystkie jego odpowiedzi. Bo jeśli odpowie mi, że mu się podoba…to ja zaraz „Ej no czemu kłamiesz”???.
NoJ
Poza tym, byłam dziś u Marty i spędziłyśmy miły wieczór na…słuchaniu bajek: Kopciuszek, Kot w butach, i Królewna Śnieżka. Oglądałam Marty płyty, znalazłam bajki i właśnie w taki sposób wpadłam na taki genialny pomysłJJJ Potem byłam świadkiem mordobicia – czyli kłótni Roberta i MartyJ Nie powiem, że nie było zabawnie…
Dziś pokłóciłam się z Olą…Trochę mi głupio z tego powodu, choć wiem, że to wcale nie moja wina…(ale ze mnie Kurpiuna…) Ja nie lubię, kiedy ona staje się taka ważna, jakby nie wiem, pozjadała wszystkie rozumy… a jest tak często. Cóż, przyzwyczaiłam się do tego, że studiuje Zarządzanie…Kurde, tak mi smutno teraz… Nie potrafię się gniewać na kogoś, dłużej niż pięć minut…ale tym razem wytrwam?!?!
Gadałam sobie z Tomkiem i ten mnie nakłamał, że w tym roku to na pewno nad Głęboczkiem nie będzie…. A wiecie, co??? Ostatnio trafiłam (całkiem niechcący) na blog chłopaka, który wakacje spędzał nad Głęboczkiem…(ale ten świat malutki…), poza tym oglądałam dziś Oli zdjęcia z trzeciej klasy i wakacji…nad Głęboczkiem…czyżby tradycji stało się za dość??? Ale tak szczerze to nie wiem, czy w ogóle w tym roku będę nad Głęboczkiem, nawet co gorsza nie wiem, czy pójdę na Pielgrzymkę…na razie nie będę nic jeszcze mówiła…chyba Marta się domyśla…Bez Pielgrzymi wakacji sobie już nie wyobrażam…więc…dlaczego często gęsto nie szanuje się moich planów, które akurat ja, zawsze mam z dużym wyprzedzeniem…a nic nie robię na ostatnią chwile. Dobra, z tym dość, myślę, że będzie jak ma być…
A w czwartek Konferencja…trochę się boję, ale myślę, że na pewno będzie fajnie…(dla niedoinformowanych – jednak jedziemy…”Skoro chcecie, to jedźcie…”). Dziś napisałam maila do Sandry, o tych wszystkich naszych zadaniach przedkonferencyjnych. A Sandra to tak w ogóle bardzo miła osoba…jeszcze się na oczy nie widziałyśmy, a ona rozmawia ze mną, jak z dobra koleżanką…Taka jest fajnaJ A i pojawił się nowy problem…ale myślę, że uda się nam go jutro załatwić….Miejmy nadzieję…Bo komu udałoby się przejechać samochodem przez całą Warszawę w pięć minut??? No, my tez byśmy rady nie dali…J Pozdrawiam i ściskamJ A jeszcze jedno, komentujcie moje wpisy, czo? 7.gif

Dzień….pełen wrażeń…

Mam dość…wsród wielu przygotowań, właśnie dziś okazało się, że jednak na Konferencję może nie pojedziemy…Kurde zła byłam, jak każdy z resztą. Więc tłumnie wybraliśmy się do naszego „najlepszego” dyrektora:) Stwierdził, że on wcale nie wiedział, że nas aż 8 osób jedzie…, na to my, że listę podpisywał, a on, że tego co podpisywał nie przeczytał, na co Adam stwierdzil fakt: Czyta się, co się podpisuje…Potem jeszcze pogawędziliśmy sobie z nim trochę (rzecz jasna spokojnie i bez nerwów) i …nadal nie wiemy czy jedziemy. Ola stwierdziła, że nas ze szkoły wyrzucą:)
Ale, ale…żaden nauczyciel nie kiwnął nawet palcem w przygotowanie tego wszystkiego, a teraz mamy od tak nie jechać…Jestem zła i …bede gryźć. Cóż wierzę w pozytywne zakończenie naszej sprawy:)
Poza tym to ten tydzień jest jakiś dziwny…kładę się spać nawet o pierwszej…nie długo padnę. Cieszy mnie fakt, że niedługo rekolekcje, więc będą trzy dni wolnego. Co tam jeszcze??? aha w piątek nowy numer „Gadki Władka”. Cieszę się, że chociaż gazetka nam wychodzi:) ale i tak mam nadzieję, że bedzie dobrze, bo przecież źle…łe ja sobie nawet tego do głowy nie dopuszczam. Wczoraj byłam u dentysty…zauważyłam nową rzecz…pani ma różowe zasłonki…a wczoraj nie bolało. Niestety umówiłam się na następną wizyte. Tak to jest z tymi dentystani….a teraz ide spać,bo ledwo się na nogach trzymam. Pozdrawiam wsjech:)

Dzień Konkursu z ekologii…

Moja dzisiejsza notka będzie krótka…nie lubię poniedziałków, jak już kiedyś mówiłam, a dziś znów boli mnie głowa:( Łeeeeeeeeeeee
Postanowiłam, że napiszę jak bardzo nielubię jednego uczucia…to uczucie, to …nie wiem, jak je nawać, występuje wtedy, gdy ktoś patrzy na Ciebie z góry, gdy ktoś specjanie traktuje Cię z wyższością. Nawet gdybym była wyrozumiała, to tego nie zrozumiem:(
A konkurs z ekokologi: NO TO DZIEWCZYNY WIDZIMY SIĘ W PŁOCKU!!!!
A p. C jest Happy:) A niech się kobieta cieszy:) Pozdrawiam i ściskam wszystkich:)

Kiedy przylecą bociany???

Normalnie dzisiaj byłam na spacerze z moim pieskiem kochanym. Ktoś sie zapyta: Z którym??? Masz ich przecież 5:)
No więc z Reksem. Z Reksem była, z tym największym tchórzem…A byłam nad rzeką. Uwielbiam tam łazić. Hmmm chciałabym potrafić robić zdjęcia. Nie, no aparatem pstryknąć umiem. Ale takie jak … zdjęcia Błażeja. Są wyjątkowe. Błażej ma na prawde wielki talent, widziałam tylko kilka zdjęć i wpadłam w zachwyt.
Gdybym więc potrafiła robic takie zdjęcia, zrobiłabym tym bocianom, tym które kiedys Reks z Miśkiem pogoniły. Właśnie, kiedy przylecą bociany??? Doczekać się już szczerze powiedziawszy nie mogę. Bardzo lubię bociany:)
Któż z nas nie oglądał Seksmisji??? „Uratowani!!!!”
Poza tym dzisiejszy dzień spędziłam na pisaniu i przepisywaniu artykułów do gazetki, albowiem w tym tygodniu musi się ukazać. Mam nadzieję, że Eliasz napiszę ten artykuł o Kurpiach…inaczej… zabije. :)
Kiedyś mu tak powiedziałam, żeby mi się na oczy nie pokazywał (na gg rzecz jasna), a ten do mnie tak: „Tamarko, przecież ty jesteś taka dobra. Ty się dajesz lubić. Ciągle się uśmiechasz…”
No to, musze tak do końca. DOBRANOC:) Wsjem:)

Autor pisze tylko połowę książki…, druga połowa należy do czytelnika…

6.gif„Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem”
Paulo Coelho
„Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam…”

Książki, które każdy powinien przeczytać. No dobrze, nie tak!!!! Książki, które odegrały ważną rolę w moim życiu, których nigdy nie zapomnę, które wzruszają czytelnika do łez, albo rozbawiają (równie do łez…)
1.Na początek wszystkie części Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz…(nie chciałam ich zacząć czytać. Namówiła mnie do tego Ola i począwszy od „Szóstej klepki” wpadłam w ciąg…Dorotkę utożsamiałam z Gabrysią, a Olę z Idą. Do tej pory je czytam. Już nie w kolejności…na wyrywki…)
2.”Zapałka na zakręcie” – Krystyny Siesickiej – byłam oburzona, gdy, pani od rosyjskiego stwierdziła fakt, że dzisiejsza młodzież nie czyta już Siesickiej. Jak to??? Niektóre fragmenty znam na pamięć. To pod wpływem tej książki ubzdurałam sobie, że wyjdę za mąż za chłopaka, który na moje słowa: „Dziś myłam włosy” zapyta: „Jak to robisz??? Powiedz, jak, bo kiedy następnym razem powiesz mi, że myłaś włosy, będę wiedział jak mam to sobie wyobrazić. Jak odkręcasz kurek, jak zdejmujesz korek z szamponu…”
3.Następnie to chyba wszystkie części Harry’ego Pottera. Przeczytałam je jednym tchem. Zaraziłam do nich większość koleżanek z klasy. Ostatnią część przeczytałam w ferie w przeciągu dwóch dni. Gdy Tata wracał z pracy, otwierałam drzwi, nawet nie patrząc czy ktoś wszedł, czy też nie. Cała zanurzona w lekturze. Poza tym jestem ogólnie wielką fanka Harry’ego. Mam teczkę, której nigdy nie zostawiam w domu. Po prostu gdzie ja, tam i ona, ołówek z Harrym – dostałam od Martusi – prosto z Włoch, notes z Harrym. Serio ta cała Potteromania ogarnęła również mnie.
4.„Tajemnica Abigeil” Magdy Szabó. Podobnie jak Harry’ego przeczytałam w dwa dni – tyle, że w wakacje. Gdy poleciałam ją Milenie, ta czytała przez dwa miesiące…za każdym razem kiedy zabierała się do czytania…strugi łez lały się na kartki.
5.„Większy kawałek świata”, „Zwyczajne życie”, Nawiedzony dom” i „Skarby” – Joanny Chmielewskiej. Książki te kojarzą mi się z Wieżą Eiffla. Bowiem w Paryżu je wszystkie przeczytałam. Pamiętam, jak my z Dorotką, czekaliśmy w wielkiej kolejce na wieżę, a Ola czekając na nas pod Wieżą, połykała kolejną pozycję Chmielewskiej z biblioteki naszej kuzynki. Strasznie jej, stojąc w tej kolejce zazdrościłam.
6.„Alchemik”. „Weronika postanawia umrzeć”, „Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam…” „Demon i panna Prym” Paulo Coelho. Szczerze, to do nich przekonała mnie pani Płoska. Jestem jej za to bardzo wdzięczna…Książki, które na prawdę powinien przeczytać każdy. Pozostawiam bez komentarza…
7.Quo vadis – Henryka Sienkiewicza „…Ja Kajus, Ty Kaja…”
8.Mały Książę – Antoine de Saint Exupery. Z tą książką poznałam się wcześniej. Ola miała wiele sentencji w niej zawartych powieszonych nad biurkiem. Jednak do przeczytania zabrałam się dopiero w ósmej klasie. Szczerze powiedziawszy, to strasznie żal mi było, gdy ją już przeczytałam…Już nigdy ten moment się nie powtórzy.
9.„Lalka” – Bolesława Prusa. Cóż, można zakochać się w bohaterze literackim??? W Wokulskim??? Jestem na Tak!!!
10.„My, dzieci z dworca ZOO”, „Pamiętnik narkomanki” – „Pamiętnik narkomanki” czytałam w nocy pod kołdra. Chyba myślałam, że to książka zakazana. O wiele trudniej było mi przebrnąć przez „My, dzieci…” Jednak te książki uczą.
11.„Buszujący w zbożu” – J.D. Salinger. Hmm w końcu mam to studiowaćJ Napisana naprawdę nieziemsko.
12. „Kamienia na szaniec” – Aleksandra Kamińskiego. Pierwszy raz czytała nam to Ola na zbiórce zuchowskiej. Potem wiele razy wracałam do momentu, kiedy Zośka umierał: „Głosy stają się coraz dalsze, coraz cichsze…W głowie wzmaga się szum, przed oczyma blaski i cienie. Czy to się zbliża postać zwycięskiego Maćka, czy też idzie szaleniec Alek? Nie.. To Długi szybko nadchodzi od pola, Alek, czy Długi?
Rudy! Rudy! To na pewno on… Złocista rozwichrzona czupryna – to on! Nareszcie znów razem, w walce. Kochany…Teraz…ja…ranny… Bezsilne, omdlałe ciało osuwa się spod ściany ku ziemi. (…) Opowieść o wspaniałych ideałach BRATERSTWA I SŁUZBY, o ludziach którzy potrafią pięknie umierać i PIĘKNIE ŻYĆ.”
13.Nie wiem, czy te książki nie powinny być na początku: Baśnie Braci Grimm i Hansa Christiana Andersena. Te bajki czytała mi babcia. Moja kochana, babcia…Kopciuszka czytałam tyle razy, że znam na pamięć: „Pewnemu bogatemu człowiekowi, zachorowała żona, umiłowana…Czując zbliżającą się śmierć, przywołała do siebie córkę jedynaczkę i rzekła do niej: Dziecko moje, bądź zawsze dobra, cokolwiek się stanie, to rzekłszy zamknęła oczy umarła…” Tęsknię za babcią, za baśniami nie, mam je na półce, stoją na honorowym miejscu. Baśnie Braci Grimm są z takim czarnym i biały mm krukiem na okładce.
14. „Stowarzyszenie umarłych poetów” – jednakże książka jest stokroć razy słabsza niż film. Dorotka już na początku zawsze płacze…wie jak film się skończy.
Czytałam jeszcze wiele książek, ale te są chyba dla mnie najważniejsze…
Teraz mam zamiar przeczytać:
-Galapagos – Kurt Vonnegurt
-Los utracony – Imre Kertesz
-Kolumbowie, rocznik 20 – Roman Bratny
-Tato i W księżycową jasną noc – Williama Wharton
-Noce i dnie – Maria Dąbrowska

Już leżą koło łóżka….

Życie jest jak pudełko czekoladek:):):):)

Czwarta nad ranem, może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz
Czwarta nad ranem, może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz

Czemu cię nie ma na odległość ręki?
Czemu mówimy do siebie listami?
Gdy ci to śpiewam – u mnie pełnia lata
Gdy to usłyszysz – będzie środek zimy
Czemu się budzę o czwartej nad ranem
I włosy twoje próbuję ugłaskać
Lecz nigdzie nie ma twoich włosów
Jest tylko blada nocna lampka, łysa śpiewaczka
Śpiewamy bluesa, bo czwarta nad ranem
Tak cicho, by nie zbudzić sąsiadów
Czajnik z gwizdkiem świruje na gazie
Myślałby kto, że rodem z Manhattanu

Czwarta nad ranem, może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz
Czwarta nad ranem, może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz

Herbata czarna myśli rozjaśnia
A list twój sam się czyta
Że można go śpiewać
Za oknem mruczą bluesa topole z Krupniczej
I jeszcze strażak wszedł na solo
Ten z Mariackiej Wieży
Jego trąbka jak księżyc
Biegnie nad topolą, nigdzie się jej nie spieszy

Już piąta, może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz
Już piąta, może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz