Tak dawno nie byłam w sklepie, że gdy wczoraj weszłam do centrum handlowego... dostałam oczopląsu...;/
Wszystkie kolorowe, świecące rzeczy, zielone czajniczki na herbatę, kwiatkowe kubeczki, książki, kalendarze wołały...'kup mnie, kup mnie'. Pomyślałam sobie wtedy, że fajnie, że jest Pawełek i siedzę sobie z nim w domu, nie mam czasu na sklepy, więc i wydawać pieniędzy nie ma jak...:)
Poczułam się jakby ktoś mną manipulował i myślę, że ciężko tak przed świętami zachować zdrowy rozsądek.:)
Co do centrum handlowego, to rozmowa:
A.: Mamo, a Tosia to była w centrum handlowym....
D.: Adasiu, Ty też byłeś!
A.: Tak, a gdzie?
D.: No na przykład w Realu!
A.: Wooow, ja też byłem w centrum handlowym!!!!h
albo:
A.: Mamo, a Tosi tata to jest strażakiem piśmiennym.
D.: To powiedz Tosi, że Twój Tata jest strażakiem mechanicznym.
A.: A jest?
D.: No pewnie! Przecież naprawiał Lublina!
A.: No tak, Wow, mój Tata jest strażakiem mechanicznym!!! Nieźle!
albo:
Tosia z Jeremim oglądają prezenty, które dostali do Mikołaj. Po chwili Tosia pyta rodziców.
T.: A Wy dostaliście jakiś słodycz?
M.: No nie...
T.: Hmmm... widać nie byliście grzeczni:)
Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta....h
Pawełek skończył tydzień temu 5 miesięcy.
Jest cudowny. Szeroko się uśmiecha i gada do siebie po chińsku.
Budzi się w nocy i zaczyna swój monolog:)
Patrzę na niego i wtedy dociera do mnie jaka jestem szczęśliwa, że się tak
chciał u nas urodzić.
Mimo tego, że od 5 (już!) miesięcy nie przespałam w sposób ciągły całej nocy i
że wstaję często o 6!, albo i wcześniej
to zupełnie nie jest to już ważne. Najważniejszy jest ten jego uśmiech i te
jego wielkie oczy pełne radości, że nas widzi.
Od niedawna jego ulubioną zabawką są jego własne nóżki:) Łapie je, ściąga
skarpetki i próbuje palce włożyć do buzi.
Ech…
skomentuj (0)
Adaś narysował człowieka.
D.: Adasiu, kto to jest?
A.: To jest Rafał, siedzi przed telewizorem, trzyma w ręku pilota i przełącza na TVN.
:)
Rozmiawiam przez telefon z Iwonką:)
I.: Ale Ty masz jakiś taki inny głos.
ja.: No, trochę zachrypnięta jestem.
I. Nie, Ty masz taki głos jak mama:)
p.: Adasiu, ty jesteś coraz większy!
A.: No, a niedługo to będę taki duży, jak mój wujek Rafał, co ma Tamarkę i Pawełka i mieszka (uwaga!) w Rocławiu, a czasami to mieszka u mojej Babci w Chorzelach i ja czasami też tam mieszkam, a czasami w Kampinosie i w Łomiankach...
Grunt, to treściwa wypowiedź:)
A Adaś w przedszkolu zwany jest Rozpędkiem:)
I wszystko jasne:)
Idę na spacer z Pawełkiem w chuście:)
Mijamy inną mamę z dzieckiem.
Po chwili słyszę:
- Mamo....a dlaczego ten dzidziuś nie ma swojego wózka...?
Niesamowite.
Pawełek jęczy w łóżeczku, jęczy, jęczy...
wystarczy podejść, spojrzeć i uśmiech od ucha do ucha:)
Nie lubi samotności:)
...skończyła dziś 6 lat:) Jest już dużą Panienką:)
Specjalnie dla Tosi upekłam tort (wg przepisu Madzia;))
Ola go na niego patrzy i mówi:
O.: Noo... Ty to masz...
co Tosia kończy słowami:
T.: Talent:)
A wieczorkiem dzwoni Adaś i rozmawiamy z Dorotką we trójkę (Oni na głośnomówiącym):
D.: A jak imprezka?
ja: W porządku!
D.: A dziadek był?
ja: Tak!
D.: A babcia?
ja: Też!
po czym włącza się Adaś:
A.: A Pawełek był?
ja.: No pewnie!
A.: Szkoda, że mnie nie było!
Szkoda! Adaś i Tosia to bardzo zgrany duet!
Adaś budzi nas rano, zbiega po schodach i krzyczy:
A.: Kto chce zobaczyć mojego (uwaga:) 'Sonego eriksona':)
A jutro urodzinki Tosi:)
Chorzelskie wrześniowo-październikowe liście rzeczywiście są cudne!
Dobranoc:*
Dziś Pawełek był w przedkoszlu. U Babci nocowała Tosia, która wczoraj zapytała:
T.: Tamarkoooo, a odprowadzisz mnie jutro do przedszkola????
ja: No pewnie...
T.: A z Pawełkiem???
ja: No nie wiem...a co jak Pawełek będzie spał akurat????
T.: Ale proszę....., bo ja obiecałam dziewczynom...
No i poszliśmy:) Najpierw przyszło kilka 6-latek pooglądać Pawełka, a potem Tosia zawołała:
T.: Lecę po resztę!!!!
Pawełek był gwiazdką:)
4 września 2011 Pawełek został ochrzczony przez swojego wujka Łukasza.
Szymon, kuzyn Pawełka od strony Rafała, (3-latek) po całej uroczystości podszedł do Łukasza i zapytał:
Sz.: Wujku, a dlaczego polałeś Pawełka??? On potem tak płakał...
Dziś Pawełek skończył 2 miesiące:)
I jest coraz bardziej podoby do mnie:) Z nosa:) A z ust do Rafała ( niech mu będzie;))
Potrafi już:
- ślicznie się uśmiechnąć bezzębnym uśmiechem:)
- podnosić wysoko główkę gdy leży na brzuchu (potrafił to od początku, a teraz jest strasznym leniuszkiem i bardzo mu się nie chce...)
- spać na rękach:)
- krzyknąć gdy mu się nudzi (często po tym zasnąć)
- usnąć sam w swoim łóżeczku po kąpieli (przy muzyce poważnej:))
- terroryzować:)
- złapać już z nami kontakt wzrokowy
- czasami potrafi nie krzyczeć w chuście (ale tu to akurat nasza wina - bo wkładania go jeszcze dobrze nie opanowaliśmy)
- patrzeć na swoją karuzelę
- przesypiać 5 godzin bez przerwy w nocy:)
Fajny taki jest:)
I tak naprawdę, to nawet jeśli nic by nie umiał, to jest naszym największym skarbem:)
Pewnego ranka:) w domu jest już Tosia i Jeremi oraz obudzony przez nich Adaś:)
My usypiamy Pawełka i gdy tylko wkładamy go do łóżeczka jest ryk..., bo na dole gwar, hałas, dzieci się biją, gonią i dokuczają Jeremiuszkowi.
W końcu się zdenerowowałam i schodzę na dół w piżamach!
Dzieciaki siedzą przed telewizorem... krzyczę do nich:
ja: Jak jeszcze raz rano będziecie tak hałasować, to ty Tosiu nie dostaniesz żadnej czekoladki, a Ciebie Adasiu zamknę w pokoju dziadka! I jestem na Was zła.
Adaś spokojnie się do mnie odwrócił i mówi:
A.: Tanalko, a dlaczego Ty jesteś taka zdenerwowana?
Odwróciłam się na pięcie i zupłnie rozbrojona poszłam sobie:)
I kolejna porcja Adasiowego słownika:
-na grad mówi gradki:)
- na cukierki michałki mówi 'chałki':) Np. "Daj mi chałki":)
- zamiast 'czary mary hokus pokus' mówi 'czary mary fokus fokus':)
A dziś rano słyszę z pkoju obok:
Adaś do mamy: Zarazz wrócę! A ty nie idź na dół na żadną kawkę, herbatkę, ani inne piciu. Ja.. (w domyśle jasne) dobra?
albo:
Adaś bardzo chce posiadać swój własny telefon. Wszystkich zamęcza, żeby mu pożyczyli;) i chodzi i mówi:
'nikt nie chce pożyczyć mi swojego telefonu...' W końcu wpadłna inny pomysł:
A.: Mamo, mamo...a czy możemy porozmawiać o tych telefonach?
D. Możemy.
A.: No to ty pierwsza...
Z kolei w sobotę biegali z Tosia po podwórku. Na podwórku jest drewniany domek, w którym jest pokoik, który można zamknąć na klucz.
Siedzimy wszyscy w domu. W pewnym momencie wpada Adaś:
A.: Szybko, szybko!!!! Tosia jest zamknęta, naprawdę!!!! Szybko!
Zerwałyśmy się szybko z Dorotką. Biegniemy! Słychać już Tosiowy płacz. Dorotka pyta Adasia:
D.: Adasiu, a dlaczego ją zamknąłęś?
A.: Ja niee... To Tosia sama!
Tylko ciekawe dlaczego klucz znajdował się od strony podwórka....?
No i jeszcze jedno. Babcia kupiła Pawełkowi ubranko do chrztu:) Mówię Adasiowi, że ubierzemy tak Pawełka i pójdziemy do Kościoła i ksiądz go tam ochrzci.
W niedzielę idziemy z R. do Kościoła. Pytam Adasia:
ja: Adaś idziesz z nami do Kościoła?
A.: Nieee... A założycie Pawełkowi ten strój????
... są coraz bardziej trudne.
T.: Nie cierpię tych komarów.
ja: Ja też ich nie lubię.
T.: Dlaczego Pan Bóg stworzył dobre i złe rzeczy?
albo:
T.: Zabiłam muchę, a ona wstała. Czy ona zmartwychwstała?
A.: Fajnie, że jest już Pawełek i że jesteśmy w Chorzelach:)
Dorotka przywiozła dla Pawełka starą pozytywkę Adasia:) Dwie krowy, które kręcą łebkami:)
Pozytywka spadła z szafki. To znaczy tak na prawdę Jeremi rozrabiaka ją zrzucił i pozytywka albo nie grała, albo sama włączała się w nocy. Rafał stwierdził, że ją rozkręci i naprawi. Pozytywka gra, ale jeden łeb krowi już sie nie kręci:(
Zobaczył to Adaś i pyyta dlaczego ta krówka się nie kręci. Opowiadam mu więc jak było.
Adaś więc stwierdził: "To my ją zabierzemy do Łonianka i tata ją weźmie do piwnicy i tam ją naprawi!"
Po czym od razu poleciał do Piotrka i mówi:
A.: "Tato, tato, zobacz! Weźmiemy tę krówkę do Łonianka i ją weźmiesz do piwnicy i ją naprawisz dla Pawełka!!! Bo Rafał ją rozkręcił i teraz się tu nie kręci, bo ona spadła z szafki, ale mnie przy tym nie było... (żeby nie było, że on jest wszystkiemu winny;))
A poza tym, Adaś wkręcił nogę do roweru jak jechali z Dorotką:)
Następnego dnia, gdy już ochłonął mówi:
A.: Dziadku, a wiesz, że mi mama zakręciła nogę?
Tosia natomiast pyta: "A czy ja będę mogła się ożenić z tym Pawełkiem?"
:)
No i dziecko usypia nam przy ... odkurzaczu:)
Więc stoi taki u nas w pokoju i tylko czeka...;)
... "domowników"na Pawełka są różne:)
Adaś przez telefon: Tanalko, ale ty już chyba nie masz takiego dużego brzuchu, tylko mniejszy, co?
Tosia, po naszym przyjeździe ze szpitala:
T.: A jak ja urodzę, to też będę miała takiego malutkiego?
(generalnie tego dnia, to Tosia pobiła samą siebie)
T. podginając bluzkę mówi do Rafała:
T.: Zobacz, prawda, że ja mam jeszcze małe piersi?
R. lekko skonsternowany;)
T.: A prawda, że nie mówi się cycki, tylko piersi, bo cycki do brzydko?
R.: Prawda:)
T.: A w niektórych filmach tak mówią!
W końcu stwierdziła
T.: Wiesz, ja to się boję porodu:)
A wczoraj przyjechał Adaś. Jak Pawełek otworzył oczy, to Adaś się przedstawił i mówi jeszcze:
A.: A moj tata, co jest na dole nazywa się Piotrek, a to jest moja mama Dorotka:)
po czym stwierdził:
A.: Ja chyba będę dla tego Pawełka wujkiem...
D.: Nie Adasiu, jesteś jego starszym braciszkiem.
A.: AAA, jestem jego starzym braciszkiem i będę go uczył robić pompki, wsiadać do fotelika, jeździć moimi zabawkowymi samochodami...
następnie poszedł do Piotrka i mówi:
A.: Chodź tato, poznasz Pawełka. Musisz być cicho, bo on śpi, ale nie w brzuchu, tylko w łóżeczku:)
Przy okazji dodam jeszcze, że bardzo lubię Adasiowe zwroty:)
Na przykład zamiast powiedzieć "tak na niby" mówi "tak na niebie":),
a na Polo Market mówi Polowy Market:)
P.S. Pawełek teraz śpi w łóżeczku, choć jest małym terrorystą i najlepiej mu się śpi z nami w łóżku:)
P.S.2 A dziś nasza pierwsza rocznica ślubu:):):)