Piotrusiowo

Piotruś przyniósł mi dezodorant R. i mówi:
P.: Mamooo, posmarowałem się tym pod pachą, żeby mi ta ‚podpacha’ nie śmierdziała.

 

Piotruś poszedł z R. do bankomatu. Wypłacili 100 zł i Piotruś może pieniądze wyciągnąć. Wyjmuje…patrzy…
P.: Tatoooo!!! Stówa!!!! Ale mamy szczęście!!!!

no to wracam

Syn mój, który zdecydowanie i oficjalnie preferuje bardziej drugiego rodzica, rzecze dziś do mnie tak:
Piotruś: Mamo, a jutro też tak zrobimy?
ja: Jak Piotrusiu?
Piotruś: No będziemy leżeć w łóżku, jak ci powiem, że cię kocham i że coś dla Ciebie zbuduję…

Miód na serce, postanowiłam więc zapisać, żeby nie poszło w zapomnienie:)

pawełkowo

P. umył ręce w szklance wody.
ja: Pawełku, teraz je wytrzyj.
P.: Wyschną.
ja: Pawełku wytrzyj, bo zaraz wszystko będzie mokre.
P.: Ale ja chcę mieć takie.
ja: Ale są mokre, musisz je wytrzeć.
P.: Ale ja nie chcę.
ja: Ale ja bym bardzo chciała…
P.: Ale ty nie jesteś ja.

I jak tu z takim stwierdzeniem polemizować?
:)

 

(…)

Mamy sąsiadkę. Sąsiadka ma yorka (chyba yorka). Chłopcy się na niego rzucili, wygłaskali, wyprzytulali…, już prawie wycałowali. Chcąc być miła mówię:
ja: Ma taką śliczną sierść.
sąsiadka: Chłopcy też fajni.

I szczęka mi opadła:)

chorowanie jest ble

Starszy z Braci C jest chory.
ja: Tak się martwię o Ciebie Pawełku.
P.: Ale pewnie w piątek już nie będę chory…
ja: Ale teraz jesteś taki słabiutki…
P.: Ale mimo to nadal cię kocham tak (i pokazuje, że  z całej siły).